» Blog » [opowiadanie] Zmagania studenta
23-03-2018 21:33

[opowiadanie] Zmagania studenta

W działach: opowiadania | Odsłony: 176

Ciemna noc. O tej porze tylko nieliczni nie położyli się jeszcze do łóżek. Górnicy na nocnej szychcie, policjanci na patrolu, kierowcy nocnych autobusów, studenci medycyny zakuwający do sesji.

Jeszcze tylko jedna kawa. Jeszcze tylko zapamiętać kolejną partię notatek. Na boga czy to był akson i dendryty, czy dendryt i aksony? I jakie to były noradrenergiczne, dopaminergiczne, cholinergiczne, no zaraz cholera mnie weźmie. Nie, cholera to inny przedmiot.

Kamil panicznie próbował pochłonąć jak najwięcej materiału w jak najkrótszym czasie. Uczył się tego przez cały rok. Uczył, nie studiował. To znaczy naprawdę poświęcał czas na czytanie książek, zamiast imprezować, jak to mają w zwyczaju studenci. Jednak panicznie bał się, że obleje egzamin, więc postanowił zarwać noc, by jeszcze raz wszystko powtórzyć.

Kamil był w dziwnej sytuacji. Niezdanie egzaminu byłoby dla niego końcem świata, kompletną katastrofą i największą z porażek. Zdanie egzaminu byłoby jeszcze gorsze.

Pochodził z bardzo biednej rodziny. Rodzice ciężko pracowali dniami i nocami, by mógł pójść na studia. Nikomu z jego krewnych nie udało się dostać na tak prestiżowy kierunek. Wszyscy byli tacy dumni. Po ogłoszeniu wyniku egzaminu, rodzice zrobili sobie, pierwszą od dłuższego czasu, wolną sobotę i nawet kupili tort. To ci zapewni lepszą przyszłość, mówili.

Lepsza przyszłość okazała się jednak autostradą do piekła. Ledwo radził sobie z presją. Z ciągłą walką o oceny. Z rywalizacją o stypendium. A przede wszystkim to czego się uczył, zanudzało go na śmierć. Czuł się jak zombie, który zamiast mózgów pożera suche informacje. Być może teraz gdy zarywał noc, nieświadomie sabotował swoje działania. Mógłby powiedzieć, przepraszam, tyle się uczyłem, po prostu nie udało mi się zdać, bo zasnąłem na egzaminie.

- Dość – powiedział – Kładę się spać, muszę jutro jakoś funkcjonować. Choćby nie wiem co się stało, muszę zdać ten egzamin.

Rano był ledwo żywy. Przez cały czas, gdy studiował ten kierunek, wydawało mu się, że przyzwyczaił się do bycia zombie. Jednak po nieprzespanej nocy musiał zrewidować poglądy na ten temat. Napił się kawy.

Gdy był już na miejscu, przed salą spotkał koleżankę.

- Cześć Kamil, przygotowany do egzaminu?

- Cześć Renia, uczyłem się całą noc.

- Widać, że bardzo ci zależy na zdaniu.

- Szczerze powiedziawszy, coraz bardziej mam dość tego kierunku.

- Dlaczego więc nie zrezygnujesz?

- Nie chcę zawieść rodziców.

- Nie chcę się wtrącać, ale nie sądzisz, że to twoje życie, a nie ich? Nie uważasz, że powinieneś przy takiej decyzji kierować się własnymi wartościami, a nie narzuconymi przez kogoś?

- Narzuconymi przez kogoś? Na przykład przez ciebie?

- Ach przepraszam, już nie będę się odzywać.

- To ja przepraszam. Przez to niewyspanie jestem trochę poddenerwowany.

Pewnie by porozmawiali dłużej, ale ludzie zaczęli już wchodzić na salę egzaminacyjną. Kamil usiadł w środkowym rzędzie. Wyciągnął długopis. Czuł jak pocą mu się ręce. Miał pustkę w głowie, wydawało mu się, że wszystko zapomniał i nie będzie miał nawet pojęcia, jak się podpisać.

Gdy jednak dostał test, wszystko się zmieniło. Pojawiło się skupienie, myśli były bardziej klarowne, zaczął walkę o przetrwanie.

Oto pierwszy przeciwnik. Pierwsze pytanie. Wymień wszystkie nerwy czaszkowe. Skierował miecz, w postaci długopisu, na kartkę i rozpoczął atak. Nerw węchowy, nerw wzrokowy, nerw okoruchowy, nerw bloczkowy, nerw trójdzielny, nerw odwodzący, nerw twarzowy, nerw przedsionkowo ślimakowy, nerw językowo gardłowy, nerw błędny, nerw dodatkowy, nerw podjęzykowy.

Następne pytanie, następny przeciwnik: wymień płaty mózgu. Kamil był jak w transie, szybko zadawał ciosy, odpowiedzi padały jedna za drugą, tak jakby to nie do końca on pisał, ale coś pisało przez niego. Przed egzaminem nie był pewny, co go spotka. Teraz gdy wróg w postaci pytań był namacalny, cała wiedza Kamila ruszyła szturmem do walki o dobre oceny.

Dziesiąty przeciwnik. Opisz budowę neuronu. Ha, uśmiechnął się do siebie, podstawy podstaw. Powtarzałem to w nocy. Nagle zrzedła mu mina. Może to przez zmęczenie, a może przez to, że był skupiony już od jakiegoś czasu. Do diabła czy to był akson i dendryty, czy dendryt i aksony? Postanowił zrobić unik – przejść do następnego pytania. Powtarzał sobie w myślach: wiem to! Przypomnę sobie!

Następne. Podział neuronów ze względu na neuroprzekaźniki. Ile jeszcze czasu zostało? Trzeba napisać jak najszybciej: dopaminergiczne, GABA-ergiczne, noradrenergiczne, serotoninergiczne, glutaminergiczne. Czy to wszystkie? Był jeszcze jeden rodzaj. Cholera, przecież pamiętał, cholera, cholera? Tak, cholinergiczne!

Powrót do budowy neuronu. Ostatnie pytanie pisał, co chwila zerkając na zegar. Czemu sekundy wloką się, kiedy jest nudno, a kiedy przydałoby się, żeby zwolniły, pędzą jak oszalałe. Długopis pisał tak szybko, że cudem nie rozpalił ognia.

- Proszę odłożyć kartki na brzeg ławki – powiedział egzaminator i w tym samym momencie Kamil postawił ostatnią kropkę.

Był padnięty. Był wypompowany psychicznie. Był szczęśliwy że ma to wszystko za sobą. Wracał spacerem do domu. W drodze naszło go na przemyślenia. Przypomniały mu się słowa Reni. Zastanawiał się, czy rzeczywiście nie powinien zrezygnować ze studiów. Czy to jest jego ścieżka. Steve Jobs też miał podobną sytuację. On zrezygnował i zawojował świat. Co zrobić? Może porozmawiać z rodzicami?

Gdy tylko spotkał się z nimi w sobotę wieczorem, postanowił od razu przejść do tematu.

- Mamo, tato, chciałbym wykorzystać to, że się widzimy i coś wam powiedzieć.

- Słuchamy synku, czy wiesz już jakie są oceny z egzaminów? – zapytała matka.

- Nie. Chodzi o to, że bardzo długo o tym myślałem i chcę, żebyście to wiedzieli.

- Słuchamy.

- Nienawidzę medycyny. Rzygam tym kierunkiem i niczego bardziej nie pragnę, by go porzucić.

W pokoju zaległa cisza.

- Jednak postanowiłem, że będę kontynuował te studia. Zrobię to, bo uważam, że w życiu są rzeczy ważniejsze niż przyjemność. Że czasem trzeba zagryźć zęby i zrobić to co jest słuszne. I jeśli chcecie bym je skończył, to was nie zawiodę.

Rodzice spojrzeli po sobie. Potem na Kamila.

- Synku…

- Chciałem tylko, byście o tym wiedzieli.

- Synku, my pragniemy dla ciebie jak najlepiej. Nigdy nie chcielibyśmy, byś był nieszczęśliwy. Nigdy otwarcie nie kazaliśmy ci studiować. Jeśli chcesz robić w życiu coś innego, masz nasze pełne poparcie.

- Ale.. – powiedział zdziwiony Kamil.

- Do niczego cię nie przymuszamy. Zastanów się zanim podejmiesz decyzję.

Siedział w pokoju i myślał. Wolność dodała mu skrzydeł, lecz gdy uświadomił sobie czym jest wolność, przerażała. Nie mógł się oprzeć na żadnym autorytecie, jeśli decyzją zniszczy swoje życie, będzie to tylko i wyłącznie jego odpowiedzialność. Najgorsze było to, że zawsze tak było. Strach przed popełnieniem błędu paraliżował. Postanowił, że podejmie wyzwanie. Nie miał bladego pojęcia, czy decyzja będzie dobra. Miał tylko pewność, że będzie jego własna.

1
Notka polecana przez: Exar
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Henryk Tur
   
Ocena:
0

"Tylko nieliczni o tej porze nie położyli się jeszcze do łóżek" - "O tej porze tylko nieliczni nie położyli się jeszcze do łóżek". Nie lepiej?
"Górnicy na nocnej szychcie, policjanci na patrolu, kierowcy nocnych autobusów, studenci medycyny zakuwający do sesji." - a taksówkarze?
"Nie zdanie egzaminu" - niezdanie
"Z ciągłą walką o oceny. Z rywalizacją." - rywalizacja na studiach? Z kim i z czym?
"Wyciągnął coś do pisania." - znaczy nie wiedział, co to jest? No proszę...
"wszystko się zmieniło. Pojawiło się skupienie, myśli stały się bardziej klarowne, zaczęła się walka o przetrwanie." - nie za dużo tych "się"?
"Skierował miecz, w postaci długopisu" - a więc jednak nie "coś"!
"odpowiedź padała jedna za drugą" - odpowiedzi padały

"Może porozmawiać z rodzicami?

- Mamo, tato, chciałbym wykorzystać to, że się widzimy i coś wam powiedzieć." - a jakieś przejście do tej rozmowy? Gada z nimi w myślach? Przez telefon? Twarzą w twarz? Przez Skype?
No i interpunkcja.
Opowiadanie kompletnie o niczym, bez zaskakującego zakończenia, ani nawet poinformowania czytelnika, czy zdał, czy nie.
Pytanie zasadnicze - po co to i dla kogo tak w ogóle?

27-03-2018 08:35
Johny
   
Ocena:
0

Jestem ci wdzięczny za przeczytanie. I za to, że mimo iż oceniasz opowiadanie jako słabe, poświęciłeś mu tyle czasu i podałeś tyle sugestii na zmianę. Naniosłem większość z sugerowanych przez ciebie poprawek.

28-03-2018 21:43
Henryk Tur
   
Ocena:
0

Dziękuję, ale pozostaje pytanie zasadnicze. W poprzednich tekstach był konkret, tu zaś...

28-03-2018 23:13
Johny
   
Ocena:
0

Jeśli dobrze rozumiem twoją sugestię, tekst jest przegadany a za mało jest w nim opowieści. Tak to jest jak się za bardzo wkręci w swoje pomysły, następnym razem postaram się nie zapomnieć o czytelniku.

28-03-2018 23:59
WekT
   
Ocena:
0

Siema dawno nie zaglądałem ale pamiętam że opowiadanka piszesz zgrabne.
Jest jakiś pomysł w tym opowiadaniu, ale zawiodła egzekucja.
Pomyśl może jak to połączyć. Strach przed wolnością oraz taka ślepa bezwzględna mechaniczna walka.
Może jednak ta wolność powinna się gdzieś pojawić. Brak motywacji dla wolności. Takie to bardzo życiowe, zwykłe nudne. Brakuje jakiegoś smaczku, twistu.
PRzejście do "walki z bossem" ożywcze ale zabrakło rozwiniecia. Kojarzysz reklamę:
https://www.youtube.com/watch?v=pKnoavK9ctc może jakoś w tę stronę. jeśli chodzi o estetykę.
Może on własnie walczy nie tylko z zadaniami, ale z wewnętrznym demonem.
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4347227/ciemno-prawie-noc
Pewne motywy kojarzą mi się z powieścią Bator

No i warsztatowo: z dialogu z koleżanką (drętwego) dowiadujemy się dokładnie tego samego co z 1 akapitu.

Powodzenia i keep up the good work.

20-04-2018 09:29
Exar
   
Ocena:
0

Nie jestem pewien, czy tłumaczenie angielskiego execution na polski to egzekucja :) 

https://sjp.pwn.pl/szukaj/egzekucja.html

20-04-2018 10:53
Johny
   
Ocena:
+1

Hej WekT

Dzięki za odwiedziny i informację zwrotną.

Brak motywacji dla wolności. Takie to bardzo życiowe, zwykłe nudne.

Wiem, że bunt jest bardziej sexy. Wydaje mi się że zwłaszcza teraz wszędzie widzimy indywidualizm. Walcz o swoje marzenia, żyj swoją pasją, podążaj swoją drogą. Ktoś może się poczuć dziwnie, bo nigdy nie trzymał koktajlu mołotowa w ręku :).

Niestety brak mi doświadczenia, by pokazać, w ciekawy sposób, cichych bohaterów, dzięki którym ten świat się kręci. Ludzi, którzy żyjąc spokojnie, wykonują swoje obowiązki. Bardzo prawdopodobne że nigdy mi się to nie uda.

@Exar.

Może WekT chciał delikatnie zasugerować, że zamordowałem tekst :).

22-04-2018 20:51

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.