» Blog » [opowiadanie] Pamiętny dzień.
07-01-2018 22:48

[opowiadanie] Pamiętny dzień.

W działach: opowiadania | Odsłony: 166

- Myślę że powinniśmy od siebie trochę odpocząć Zosiu – powiedział Artur.

Zosia miała minę jelonka zastygłego na widok świateł nadjeżdżającego samochodu.

- Jak to odpocząć?

- Gdybyś zakochała się w Yeti, nigdzie by się przed tobą nie ukryło.

- To chyba dobrze prawda?

- Potrzebuję przestrzeni. Właściwie to jakiegokolwiek powietrza. Musimy się rozstać.

Łzy zaczęły jej napływać do oczu. Artur podał dziewczynie chusteczkę. Odrzuciła ją ręką.

- Nie chcę być sama! Mieliśmy spędzić ze sobą całe życie! A przynajmniej najbliższego sylwestra!

- Przykro mi. Naprawdę nie byłbym dla ciebie dobrym chłopakiem.

- To dziewczyny mówią przy rozstaniu. Mają na myśli spadaj już cię nie chcę!

- Przynajmniej próbowałem być dla ciebie miły. Przepraszam muszę już iść na lekcje.

- Artur?

- Tak?

- Naprawdę nie byłabym dla ciebie dobrą dziewczyną.

Na lekcje do sali wchodziła wolnym krokiem ze wzrokiem wbitym w podłogę. Powłóczyła się na swoje miejsce. Z plecaka wyjęła książkę do polskiego zamiast do matematyki.

Z letargu ledwo wybudziło ją wezwanie nauczycielki do odpowiedzi.

„To nie dzieje się naprawdę” – myślała. „Za chwilę obudzę się i będę dalej z ukochanym”.

- Zosiu dobrze się czujesz? – zapytała nauczycielka.

- Tak pani profesor – wróciła do rzeczywistości, wiedziała, że będzie odpowiadać na ocenę a nic tak nie pomaga nie myśleć o problemach jak inne problemy.

Negatywne myśli powróciły na przerwie. W normalnych okolicznościach dziewczyna powinna pójść do swojej przyjaciółki z płaczem a potem powinny razem stwierdzić, że faceci to świnie. Niestety tak się składało, że z jakiegoś powodu nie była bardzo lubiana. Usiadła więc w kącie korytarza i czekała aż świat się skończy.

- I co zamierzasz teraz zrobić? – dosiadł się do niej chłopiec. Był ubrany w koszulę w kratę, miał trochę za duże okulary i aparat na zębach. Było w nim coś dziwnego. Może to te różki na czole. Tak to na pewno to.

- Kim jesteś?

- Jestem twoim demonem, jestem samotnością.

- Jak na demona wcale nie wyglądasz przerażająco.

- Wyobrażenia są straszniejsze od rzeczywistości.

- Po co przybyłeś demonie?

- Mów mi Sam. Chciałem ci tylko powiedzieć, że spędzisz ze mną trochę czasu. Możliwe, że całe życie. A na pewno najbliższego sylwestra.

Zosia wstała gwałtownie, jak smacznie śpiący kot oblany zimną wodą.

- To się nie stanie! Zobaczysz! To będzie mój najwspanialszy sylwester w życiu!

Następnego dnia przyszła do szkoły uzbrojona w plan i ciasteczka domowej roboty. Namierzyła swoje cele: grupę najpopularniejszych dziewczyn. Organizujących najlepsze imprezy. Nogi miała jak z waty. A co jeśli ją odrzucą. Jeśli powiedzą nie. Pomyślała o demonie i wzdrygnęła się. Ruszyła przed siebie.

- Cześć dziewczyny!

Grupa uczennic niczym stado flamingów popatrzyła na nią z góry.

- Przyniosłam wam ciasteczka.

- A dziękujemy – odpowiedziały tonem jakby zaraz miały rozdawać autografy.

Zosia zawahała się. W końcu zebrała się na odwagę.

- Co robicie w sylwestra?

- Organizuje imprezę w moim domku w górach, będziemy jeździć na nartach, będzie alkohol i nie będzie rodziców – odpowiedziała przywódczyni flamingów.

Nastała chwila niezręcznej ciszy.

- Słyszałaś o Karolinie? Ale przegryw, nie ma z kim spędzać sylwestra – kontynuowała szefowa, a ty co robisz w ten wspaniały dzień?

- Ja? No ja… idę do ehem, przyjaciółki. Będzie wystawne przyjęcie i obowiązują stroje wieczorowe.

Zosia kątem oka dojrzała demona jedzącego kanapkę, uśmiechnął się i pomachał jej.

Nie poddawała się. Jeszcze tego dnia wysprzątała swój pokój, pomogła mamie przygotować obiad a tacie jak tylko wrócił zrobiła jego ulubioną kawę i podała pilota do telewizora.

- No dobrze – powiedział tata – a teraz córeczko czego chcesz?

- Niczego, zupełnie niczego – zrobiła minę niewiniątka.

- To dobrze – odetchnął i usiadł przed telewizorem.

- Zastanawiam się tylko co będziecie robić na sylwestra?

- Jak zwykle zostaniemy z mamą w domu.

- A czy nie moglibyście choć raz na dziesięć lat gdzieś wyjechać? I czy to raz nie mogłoby być w tym roku?

- Co przez to rozumiesz?

- Chciałabym zorganizować coś w domu. Zaprosić kilkoro przyjaciół.

- Nie, absolutnie nie ma mowy młoda damo.

- Proszę tato. Jeśli się zgodzisz obiecuję więcej nie spotykać się z Arturem.

- Naprawdę?

- Zawsze mówiłeś że ma na mnie zły wpływ.

- Nie, córeczko, spotykaj się z kim chcesz, ja tylko tak mówiłem. Widzę, że naprawdę ci na tym zależy. Dobrze pojedziemy gdzieś z mamą na sylwestra.

Następnego dnia wstała wcześniej z łóżka, wcześniej wyszła z domu i wcześniej pojawiła się na przystanku autobusowym. Nie mogła się doczekać kiedy będzie w szkole. Już wiedziała kogo zaprosi do siebie na imprezę!

- Cześć Karolina, podobno nie masz konkretnych planów na sylwestra?

- Więc wszyscy już to wiedzą.

- Chciałabym cię zaprosić na imprezę.

- Mnie? Naprawdę? No nie wiem, raczej nie.

- Dlaczego nie? – zapytała Zosia zdziwiona.

- Nie mam odpowiedniej sukni. Raczej nie chodzę na imprezy gdzie obowiązują stroje wieczorowe.

- Jakie stroje?! A no tak, więc wszyscy już to wiedzą.

Zosi wydawało się że kątem oka widzi flaminga.

To było straszne. Nie mogła nikogo zaprosić. Inaczej okazałaby się kłamczuchą. Była skazana na sylwestra sama. Bez przyjaciół. Bez rodziców. W pustym domu.

W końcu nadszedł ten wieczór. Pustka i cisza w mieszkaniu. Włączyła muzykę by ją zagłuszyć.

Dżem „List do M” i słowa:

„Samotność to taka straszna trwoga, 
Ogarnia mnie, przenika mnie”.

Dżem „Whiskey” i słowa:

„Lecz nie wiedzą o tym,
Że najgorzej w życiu to,
To samotnym być, to samotnym być”

Die Toten Hosen „Pushed Again”:

“Why can't you just leave me alone?
Solitude is a faithful friend”

- Ktoś mnie wzywał?

- Ach to ty demonie?

- Mów mi Sam.

Wyłączył grającą muzykę.

- Tak lepiej, nieprawdaż?

W mieszkaniu zaległa cisza.

- Pozwolisz że zrobię nam herbaty?

- Nie zostawiaj mnie samej!

Uśmiechnął się.

- Jesteś sama.

Poszedł do kuchni. Z początku chciała się czymś zająć. Czymkolwiek. Na przykład zabawą długopisem. Potem uspokoiła się. W ciszy zobaczyła to od czego zawsze uciekała. Swoje wnętrze.

- Przyniosłem herbatę – powiedział Sam.

- Samotność nie jest taka okropna jak się wydawała.

- Wyobrażenia są straszniejsze od rzeczywistości.

- Czy będziemy coś robić?

- Pewnie! Można robić mnóstwo rzeczy samemu! Nawet zatańczyć! Tylko błagam nie przy tych marszach pogrzebowych!

Gdy pojawiła się w szkole zagadała do niej Karolina.

- I jak tam twój bal sylwestrowy.

- Spędziłam sylwestra sama, w pustym mieszkaniu.

- Ojoj.

- Nie było tak źle.

- Słuchaj, chciałaś mnie zaprosić na imprezę. Ostatnio poznałam chłopaka który organizuje prywatkę, może chciałabyś przyjść w piątek?

- W piątek chciałam iść do muzeum.

- Nie wiedziałam, że jesteś z kimś umówiona.

- Chciałam pójść sama.

- Też chciałam się wybrać do muzeum ale jakoś nigdy nie miałam z kim. Może wybrałybyśmy się razem.

- W takim razie zróbmy tak. W piątek pójdziemy na prywatkę. A za tydzień do muzeum.

- Zgoda.

2
Notka polecana przez: Exar, Torgradczyk
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Torgradczyk
   
Ocena:
0

Podobało się. Zwłaszcza prosty język odpowiadający wiekowi bohaterki. Krótka forma jest dobra, ale ja bym ciut wydłużył - większy bunt przeciwko samotności sprawiłby, że opowiadanie mocniej by wybrzmiało. Moja ocena 5- (przy czym minus taki malutki :-) )
 

08-01-2018 09:32
Johny
   
Ocena:
0

Dzięki! Nad językiem muszę ciągle pracować. Jeśli napiszę więcej rzeczy, to znowu poproszę ~To o pomoc w korekcie w ramach treningu nad poprawnością :).

Co do krótkiej formy masz rację. Mam z tym problem. Teraz piszę jedną rzecz, która będzie krótka a potem postaram się stworzyć coś co jest dłuższe niż 1000 słów. Będzie to dla mnie coś nowego, ale chciałbym powoli zwiększać objętość tekstów.

Co do buntu - pełna zgoda. Wydaje mi się, że gdybym zwiększył konflikt byłoby ciekawiej. Tyle, że scena w której ktoś boi się samotności jest dla mnie trudniejsza od zwykłego konfliktu fizycznego. Ubung macht maister.

Mam też wątpliwości co do zakończenia. Zazwyczaj piszę jakieś ciekawe puenty, albo zdarzenia które wywracają do góry nogami całość. Tutaj jest spokojnie. Zastanawiam się czy nie mógłbym tego rozegrać lepiej.

W każdym razie dzięki za komentarz.

08-01-2018 10:09
Henryk Tur
   
Ocena:
0

Na pierwszy rzut oka interpunkcja lezy i kwiczy :) Poczytam wieczorem.

08-01-2018 13:53
Johny
   
Ocena:
0

Należę do osób, które mogą napisać "Moja stara piła, jest w piwnicy". Zamiast "Moja stara piła jest w piwnicy". I tego nie zauważyć.

Interpunkcja wymaga ode mnie mnóstwa pracy. Na razie zostawiam sobie ją na później, choć wiem, że niektóre osoby może to odrzucić od moich tekstów.

08-01-2018 22:48
Exar
   
Ocena:
0

Amerykanie mówią, żeby koncentrować się na swoich mocnych stronach i dążyć do dalszego udoskonalania umiejętności, w których jesteśmy dobrzy. U nas z kolei jest model odwrotny - ojej, w ogóle tego nie umiem, muszę się podszkolić. Nie chcę oceniać, które podejście jest lepsze, ale sam ostatnio raczej przychylam się ku modelowi amerykańskiemu.

09-01-2018 07:34
Torgradczyk
   
Ocena:
0

Krótka forma nie jest zła w sama w sobie. A pointa nie zawsze musi być przewrotna. Fajnie, że myślisz o tych sprawach i jesteś ich świadomy, natomiast jest jeszcze coś takiego jak wena :-) Czasami opowiadanie pisze się samo - niektóre rzeczy warto zmienić, ale niektóre zostawić zgodnie z oryginalnym pomysłem. Wiem, brzmi skomplikowanie, ale to kwestia praktyki i wyczucia. "Pamiętny dzień" to wg mnie dobre opowiadanie :)

09-01-2018 08:52
Henryk Tur
   
Ocena:
0

"Interpunkcja wymaga ode mnie mnóstwa pracy. Na razie zostawiam sobie ją na później, choć wiem, że niektóre osoby może to odrzucić od moich tekstów." - to mniej więcej tak, jakbyś chciał pokazać piękną zasłonę, ale nieco przybrudzona, bo kot na nią narobił. Pokazujesz coś ludziom, niech to będzie gotowe. Inaczej to tak, jakby jakiś zespół prezentował utwór przed miksami.

09-01-2018 09:27
Torgradczyk
   
Ocena:
0

@ Henryk Tur - kompletnie się nie zgodzę. Po to jest forum, żeby pokazywać swoje teksty i zbierać informacje zwrotne. Załóżmy, że Johny jest słaby z interpunkcji, ale nawet nie za bardzo zdaje sobie z tego sprawy - dzięki wrzuceniu tekstu tutaj i informacji od Ciebie ma szansę się poprawić. Aczkolwiek rozumiem, że rada dotyczyła też momentu przed pokazanie tekstu gdzieś dalej szerszej publiczności.

10-01-2018 09:19
Henryk Tur
   
Ocena:
0

"Aczkolwiek rozumiem, że rada dotyczyła też momentu przed pokazanie tekstu gdzieś dalej szerszej publiczności." - no oczywiście. Zabawne, parę dni temu miałem to samo - w innym miejscu sieci ktoś też wrzucił tekst i od razu wypatrzyłem, że interpunkcja dość... hmmm... losowa :)

10-01-2018 10:11
Torgradczyk
   
Ocena:
0

@Henryk Tur, no spoko, rozumiem. Warto jednak moim zdaniem zwrócić uwagę na jedną rzecz. Interpunkcje może za Ciebie odwalić korektorka, a dobrego pomysłu na opowiadanie nikt za Ciebie nie wymyśli :-)

10-01-2018 21:35
Henryk Tur
   
Ocena:
0

Tak, ale forma podania też musi być odpowiednia. Jak wydawca dostaje gniota z przecinkami w różnych dziwnych miejscach, to czy będzie czytać? Nie ma bata.

10-01-2018 21:40
Torgradczyk
   
Ocena:
0

@Henryk Tur, zdziwiłbyś się jak dobre teksty nie są w ogóle przez wydawców czytane a jakie gnioty przechodzą. Wydawca patrzy głównie na to, czy wydanie danej książki mu się opłaci, interpunkcja naprawdę schodzi na bardzo daleki plan ;)
Podchodząc do sprawy realistycznie, Johny ma na starcie przerąbane, bo nie jest w żaden sposób znany. Na którymś tam kolejnym etapie odsiewu interpunkcja może mieć znaczenie - jak się dotrze do tego etapu, to już sukces.
Nigdy nie powiem, że o interpunkcję dbać nie warto, ale też nie ma co tracić na jej naukę nie wiadomo ile czasu. Ja polecam przeczytać sobie rozdział o przecinkach we w miarę aktualnym słowniku - zajmie to maksymalnie półgodziny. A potem po prostu czytać książki i starać się zwracać uwagę uwagę na znaki przestankowe (czytać świadomie także pod kątem interpunkcji).
 

11-01-2018 10:44
Henryk Tur
   
Ocena:
0

"zdziwiłbyś się jak dobre teksty nie są w ogóle przez wydawców czytane a jakie gnioty przechodzą" - no ba, recenzuję książki, to widzę :)

"Johny ma na starcie przerąbane, bo nie jest w żaden sposób znany" - no ja Ciebie proszę. Czy znany, czy nie znany, interpunkcja to podstawowe zasady języka polskiego. Jak ktoś chce pisać - to mus. I nie ma to, nie ma tamto. To jakbyś kierowcy powiedział, że znaków drogowych nauczy się z biegiem czasu :)

11-01-2018 13:31
Torgradczyk
   
Ocena:
0

@Henryk w większości się z Tobą zgodzę, ale w lwiej części będę polemizował :P Masz rację - interpunkcja to podstawa. Z tym że podstaw można się wyuczyć (ale masz rację, że nie powinno się tego tematu odpuszczać), talentu, wyobraźni i pomysłowości wyuczyć się trudno (chociaż można je rozwijać. Wg mnie nawet dyslektyk może napisać bardzo fajny tekst, jeśli jest obdarzony wyobraźnią. Oczywiście nie mówię, żeby jego tekst wydawać w pierwotnej wersji - będzie potrzebna solidna obróbka.

A więc @Johny - nie zrażaj się tylko ćwicz, bo wg mnie masz potencjał. A o interpunkcji wspominałem - nie taki diabeł straszny. Przeczytania odpowiedniej sekcji w słowniku nie zajmie Ci wiele czasu a powinno szybko dać wymierne efekty (nie mówię, że to załatwi sprawę, ale powinno znacznie pomóc). 
 

11-01-2018 21:26
Johny
   
Ocena:
0

Muszę przyznać że wasza dyskusja dała mi wiele do myślenia. Dziękuję, że przedstawiliście argumenty za i przeciw interpunkcji. Spróbuje pójść drogą Trogradczyka - zapoznam się ze słownikiem i poświęcę więcej czasu na poprawianie tekstów. Efekty pewnie nie przyjdą od razu, ale to może zaprocentować w przyszłości.

12-01-2018 23:10
Henryk Tur
   
Ocena:
+1

Porada ode mnie dot. interpunkcji. Udzieliłem jej na FB facetowi, który także pisał i miał ten problem. Pozwolę sobie zacytować:
Proszę przeczytać to zdanie: "Oblegane, przez przyjezdnych i dzieciarnię ławki, są dość strategicznie położone i łatwo dostrzec z oddali, zbliżający się patrol.". I pamiętać o tym, że to odwzorowanie MOWY, a przecinek to krótka pauza. I brzmi to tak: "Oblegane (sekunda pauzy) przez przyjezdnych i dzieciarnię ławki (sekunda pauzy) są dość strategicznie położone i łatwo dostrzec z oddali (sekunda pauzy) zbliżający się patrol."
W ten sposób traci się całą płynność i plastyczność opisu. A teraz proszę przeczytać: "Oblegane przez przyjezdnych i dzieciarnię ławki są dość strategicznie położone i łatwo dostrzec z oddali zbliżający się patrol." W tym zdaniu nie ma miejsca na przecinki. Można ew. "Oblegane - przez przyjezdnych i dzieciarnię - ławki są dość strategicznie położone i łatwo dostrzec z oddali, zbliżający się patrol". A jeszcze lepiej: "Ławki - oblegane przez przyjezdnych i dzieciarnię - są dość strategicznie położone i łatwo dostrzec z oddali zbliżający się patrol".

13-01-2018 10:20
Torgradczyk
   
Ocena:
0

Ogólna zasada - tyle ile orzeczeń w zdaniu złożonym, tyle przecinków minus jeden (no bo jak jedno orzeczenie to przecinek niepotrzebny). Łącznik "i" zastępuje przecinek. To trzeba wiedzieć na początek, potem można zapoznać się następnymi zasadami interpunkcji. No... tylko warto wiedzieć co to jest orzeczenie ;)

13-01-2018 13:13
Johny
   
Ocena:
0

Dzięki Henryk za ten przykład z pauzą. Nie byłem świadomy, że ktoś czyta w ten sposób. Ja odbieram tekst inaczej, mniej wzrokowo. Mogę patrzeć na kompletnie skopaną pracę pod względem interpunkcyjnym i nie przeszkadza mi to w lekturze.

Dzięki tobie wiem, że jak ktoś mówi "słaba interpunkcja", to nie jest jakimś grammar nazi, tylko po prostu realnie gorzej mu się czyta tekst.

13-01-2018 17:29

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.