» Blog » [opowiadanie] Negocjacje życia
22-04-2018 21:17

[opowiadanie] Negocjacje życia

W działach: Opowiadania | Odsłony: 353

Najgorsze było czekanie. Wyobraźnia pokazywała coraz to gorsze scenariusze. Żona próbowała go uspokoić, lecz nie umiał usiedzieć na miejscu. Chodził po korytarzu tam i z powrotem. Tak bardzo żałował, że w szpitalu nie można zapalić. W końcu wyszedł doktor. Damian bacznie zwracał uwagę na każdy szczegół zachowania lekarza. Jego postawę, szybkość poruszania się ,mimikę. Starał się  odgadnąć, jaka będzie diagnoza.

- Poproszę państwa do gabinetu – powiedział medyk z twarzą pokerzysty.

- Czy już coś wiadomo panie doktorze?

- Niestety nasze przypuszczenia potwierdziły się.

- Nie! – powiedziała Aneta i wtuliła się w męża.

- Państwa córce zostały dwa miesiące życia.

- Doktorze na pewno coś da się zrobić! Musi być jakieś wyjście! – Damian był zdesperowany.

- Jest jedna szansa. W Stanach operują takie przypadki. Ale trzeba by zebrać na to milion złotych.

Gdy tylko wrócili do domu postanowił, że zdobędzie te pieniądze. Był handlowcem w korporacji, wiedział, że będzie musiał użyć  wszystkich umiejętności, wszystkich kontaktów i całej pomysłowości, by osiągnąć cel. Wyszedł na balkon, zapalił papierosa i zastanowił się, co może zrobić najpierw.

Siedział przy biurku zaciekle pisząc na klawiaturze. Miał wielką ochotę zapalić, ale obiecał Anecie, że nie będzie robił tego w domu. Nie było czasu wyjść na balkon. Musiał działać.

- Co robisz? – zapytała żona.

- Wysyłam maile i dzwonię do wszystkich organizacji charytatywnych, jakie tylko mogę znaleźć.

-  Pobawiłbyś się z Kasią?

- Wieczorem. Zrobię wszystko by ją uratować.

- Tracisz tylko cenny czas, który mógłbyś spędzić ze swoją córką.

- Chcesz, byśmy się poddali?

- To niemożliwe, by zdobyć milion w tak krótkim czasie.

- To jedyna szansa, nie wybaczę sobie, jeśli nie spróbuje jej wykorzystać.

- Nie wybaczysz sobie, że prawie nie miałeś kontaktu z Kasią!

- Że co?!

- Nigdy nie ma cię w domu! Nigdy nie masz czasu dla rodziny! I nawet teraz, gdy możliwość przebywania z dzieckiem kurczy się do minimum, zamiast to wykorzystać rzucasz się w wir pracy!

Damian wstał.

- Dość! Robiłem i robię to wszystko dla nas! – Poszedł do drzwi. – Zobaczysz, Kasia będzie żyć! – wyszedł z pokoju i trzasnął za sobą drzwiami. Podążał w stronę balkonu wyciągając z kieszeni paczkę papierosów i zapalniczkę.

Miał za sobą cały dzień pisania maili, telefonowania i spotykania się z potencjalnymi darczyńcami. W pracy wziął urlop, by móc się skupić tylko na dążeniu do celu. Był już późny wieczór. Damian siedział przy komputerze i wyszukiwał w Internecie kolejnych kontaktów. Nagle przypomniał sobie. Miał się pobawić z Kasią. Poszedł do jej pokoju. Już spała. Jego mały aniołek. Kochane światełko, które straci, jeśli mu się nie uda. Przykrył ją kocem i wrócił do biura.

Zebrał pewną sumę. Ale to wciąż było mało. Potrzebował czegoś innego. Potrzebował wielkiej wygranej. I wtedy znalazł w Internecie jego: Radosław Pieniądz, polski multimilioner. Jeśli udałoby się go przekonać do darowizny, można by rozwiązać problem.  Damian postanowił, że skontaktuje się z multimilionerem z samego rana. Tymczasem, póki jeszcze nie ma północy, popracuje nad swoją prezentacją sprzedażową.

Nie chciał pozwolić, by w tak ważnej sprawie zrządził przypadek. Wszystko musiało być zaplanowane. Wiedział, że ludzi nie da się przekonać. Jeśli człowiek w coś wierzy, jest to częścią jego tożsamości i będzie tego bronił, choćby chodziło o opinię na temat burgerów wegetariańskich. Wiedział, że najskuteczniejszym sposobem perswazji, jest sprawić by ludzie sami się przekonywali. A można to zrobić zadając im pytania i pozwalając dojść do odpowiednich wniosków. Myślał teraz intensywnie, o co zapyta Radosława. Może tak: „Jak bardzo ceni pan dobro?”. Można odpowiedzieć na to praktycznie w jeden sposób. Albo tak: „Jak ważne jest dla pana życie ludzkie?”. Czy jest ktoś, kto nie ceni życia ludzkiego? A potem poprosić wprost: „Skoro tak pan uważa, pozwoli pan, że przedstawię moją sprawę”. Damian pracował tak do późna w nocy, aż w końcu zasnął przed komputerem.

Był zdenerwowany, gdy następnego dnia czekał przed kamienicą, w której mieszkał Radosław Pieniądz. Damian zawsze miał lekką tremę przed spotkaniem z klientem, ale tym razem było jeszcze gorzej. To przez za wysoką stawkę.

- Weź się w garść, robisz to dla Kasi – powiedział sobie, zgasił papierosa i ruszył do drzwi.

Radosław mieszkał na pierwszym piętrze. Gdy Damian zapukał, drzwi otworzył mu niski staruszek

- Dzień dobry, byłem umówiony z panem Pieniądzem.

- To ja – powiedział starszy pan – proszę wejść.

Handlowiec rozejrzał się po pomieszczeniu. Można je było określić jednym słowem – skromność.

- Myślałem, że będzie miał pan lokaja.

- A po cholerę mi lokaj?

- No… jest pan multimilionerem – odpowiedział trochę zmieszany Damian.

- Owszem, to dlatego, bo nie wydaje pieniędzy na pierdoły.

- Piękna kamienica, musi być pan dumny z posiadania tak wspaniałego budynku – usiłował poprawić atmosferę Damian.

- Mam tylko to mieszkanie.

Zaskoczenie na twarzy handlowca musiało być widoczne gołym okiem.

- Przyszedł pan do mnie, bo mam kasę, a mam ją ponieważ nie wydaje na zbytki i niepotrzebne badziewie. A teraz o co chodzi?

- Tak, zanim przejdę do sprawy, pozwoli pan, że zadam kilka pytań, by lepiej rozeznać się w pana sytuacji. Proszę powiedzieć jak bardzo ceni pan życie ludzkie?

- Mam je gdzieś.

- Nie, nie rozumiem – Damian był zbity z tropu.

- Gdy jesteś biedny, cierpisz niedostatek. Gdy zdobywasz pieniądze, cierpisz bo poznajesz, że nic nie jest w stanie zaspokoić wewnętrznego krzyku o więcej. Życie, tak naprawdę, nie ma nic do zaoferowania.

Tego dnia nie udało się dokonać sprzedaży. Damian nie zamierzał się jednak poddawać. Jak tylko wrócił do domu, zaczął szukać informacji, które mogłyby mu pomóc. Argumentów, które by przemawiały za jego sprawą. Gdzieś tam musiało być coś, cokolwiek, co skłoni multimilionera do uratowania Kasi.

- Znowu pracujesz?

- A to ty Aneta? Nie zauważyłem, jak wchodzisz.

- Kasia pytała dzisiaj, czemu taty nie ma w domu. Poszedłbyś do niej.

- Jestem blisko rozwiązania problemu, czuję to.

- Twoim problemem jest, że nie jesteś blisko córki.

- Znowu zaczynasz?

- Mówię tylko prawdę.

- Dobra! Pójdę do niej na chwilę. Pozwól mi tylko najpierw zapalić.

Gdy wszedł do dziecinnego pokoju, mała czytała książkę.

- Tatuś! – od razu rzuciła się mu w ramiona.

- Cześć aniołku, co czytasz.

- Uczę się na przyrodę.

- Przyroda? Przyroda, biologia, nauka, kochanie jesteś małym geniuszem, tatuś ma pomysł!

Dwa dni później czekał na Radosława przed kamienicą. Wypalił już trzeciego papierosa, kiedy w końcu zauważył, jak multimilioner wychodził z domu.

- Panie Pieniądz! Panie Pieniądz! Musimy porozmawiać!

- To pan? Nie życzę sobie, żeby pan mnie nachodził.

- Proszę, to ważne, wiem dlaczego życie nie ma nic do zaoferowania i jak temu zaradzić. Chcę się tym z panem podzielić.

- Daję panu pięć minut.

- Miał pan rację. To wszystko przez biologię. Przez ewolucję. Nasi przodkowie musieli ciągle walczyć o  przetrwanie. Nie mogli, tak po prostu, usiąść pod drzewem i być szczęśliwi. Największą szansę na przeżycie mieli  ci, którzy ciągle chcieli więcej. Jedzenia, partnerek, lepszego schronienia. Więcej, więcej i więcej. To niezadowolenie jest w nas wbudowane. To dlatego ci którzy wygrywają miliony w totka, są tak samo szczęśliwi, jak ci którzy zarabiają przeciętną krajową.

- Nie powiedział pan nic nowego.

- Jest jednak sposób by to załagodzić. Pomaganie innym. Gdy nasi przodkowie pomagali członkom swojego plemienia, zwiększali również swoje szanse na przeżycie. Robiąc to stawali się szczęśliwsi.

- Więc twierdzi pan..

- Jeśli przestanie pan myśleć tylko o sobie i zacznie wydawać swoje pieniądze, by pomóc także innym, jest szansa, że życie w końcu coś panu zaoferuje.

- Banialuki! Mnie nigdy nikt nie pomógł, do wszystkiego doszedłem sam i nie zamierzam się tym dzielić z nikim. Zwłaszcza nie zamierzam płacić za pańską córkę.

- Ale… ale… nie ma pan rodziny?

- Nie, nie mam nikogo. Wszyscy by tylko chcieli moich pieniędzy. Pańskie pięć minut się skończyło.

Damian wyszedł na balkon. Popatrzył na nocne niebo pełne gwiazd. Zapalił papierosa.

- Tu jesteś kochanie? – Dołączyła do niego Aneta – słyszałam, że całe popołudnie zajmowałeś się Kasią.

- Miałaś rację. To było bez sensu. Straciłem tyle czasu, który mógłbym z nią spędzić.

- Chciałeś dobrze. Zawsze byłeś raczej wojownikiem niż domatorem.

- Czuję się pokonany. Wszystkie moje starania są niewystarczające.

- Zrobiłeś wszystko co w twojej mocy.

- Poszukam mniej absorbującej pracy. Nie chcę być taki jak Radosław Pieniądz, stary zgred z mnóstwem kasy i martwym sercem.

- Trochę mu współczuję.

Następnego dnia  rano Damian znowu czekał pod kamienicą. Nie palił, był spokojny. Gdy zauważył Radosława podszedł do niego.

- Proszę pana. Chciałem przeprosić.

- To znowu pan? Czego do cholery pan chce?

- Nie traktowałem pana jak człowieka. Miałem pana za worek z pieniędzmi, który trzeba jakimś sposobem wydoić. Przepraszam. Nie chcę od pana żadnych pieniędzy. Co ma być to będzie, pogodziłem się z  tym faktem.

- No cóż – multimilioner był zdziwiony – w porządku, przeprosiny przyjmuję.

- Mogę zadać panu osobiste pytanie?

- Proszę.

- Czy nie mając rodziny ani przyjaciół, nie czuję się pan czasem samotny?

Radosław zastanowił się przez chwilę.

- Czasami.

- Czy dałby się pan zaprosić na rodzinny obiad?

W ciągu najbliższego miesiąca Radosław Pieniądz był pięć razy na obiedzie u rodziny handlowca. Nigdy nie był proszony o złamany grosz, jednak negocjacje przejęła Kasia. Użyła takich technik, jak „weź mnie na barana” „Poczytasz mi?” „Czy dziadek Radek też pójdzie z nami do parku?”. Ujęty urokiem małego aniołka multimilioner wyłożył milion na jej leczenie.

0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Torgradczyk
   
Ocena:
+1

@Kanibal77: "Radzę odpuścić i piszę to dla Twojego dobra."

Zawsze jak ktoś pisze/mówi mi coś w stylu: "to dla twojego dobra", "jesteś dorosły", zapala mi się alarmowa lampka z napisem: "ktoś chce mnie wykorzystać", "nie jesteś traktowany poważnie" :-)
A Johny raczej nie skończy jak autor Kryształów Czasu, bo ten, z tego co wiem, nie bardzo dzielił się próbkami swojej twórczości a już na pewno nie interesował się opiniami krytycznymi na jej temat :-)

@Henryk Tur

"Jeśli człowiek w coś wierzy, jest to częścią jego tożsamości i będzie tego bronił, choćby chodziło o opinię na temat burgerów wegetariańskich."

Przyznam się, że już zgłupiałem i może czegoś nie dostrzegam, ale gdzie tu jest błąd w interpunkcji?

@Johny, zgodzę się, że opowiadanie naiwne, pytanie czy to wada? To już zależy od Ciebie, co chciałeś przekazać, do kogo to opowiadanie kierowałeś. Mnie osobiście drażniły niektóre skróty - jako czytelnik byłem przekonany, że córka jest w szpitalu a tu nagle tata idzie do niej do drugiego pokoju. Za mało moim zdaniem też zarysowałeś relacje pomiędzy bohaterami, a to zawsze jest bardzo ważne.
Jeśli potraktować Poltera jako poligon doświadczalny, to opowiadanie było całkiem niezłym manewrem. Dostałeś info zwrotne, otrzaskałeś się z krytyką i możesz poćwiczyć rozpoznawanie tej konstruktywnej, i tej nic nie wnoszącej ;) A to w bardzo ważna umiejętność dla autora.

01-05-2018 12:16
Henryk Tur
   
Ocena:
0

To był cytat, który mi się spodobał, stąd uśmiech na końcu.

Podsumowanie pod spodem.

01-05-2018 14:49
Torgradczyk
   
Ocena:
0

@Henryk Tur, no więc prośba na przyszłość, jeśli masz zarzut do interpunkcji, przytocz cytat, w którym są błędy w interpunkcji i wskaż je, bo w innym przypadku wprowadzasz autora, jak i ludzi, którzy czytają Twoje komentarze w błąd. Bo to że zdanie Cię rozśmieszyło, jeszcze nie oznacza, że jest napisane błędnie - może komu innemu by się spodobało. Poza tym, kiedy mówisz "interpunkcja leży" a nie wskazujesz żadnego przykładu, nie podpowiadasz, gdzie leży błąd, nie podpowiadasz, gdzie szukać zasad, co do interpunkcji, to w zasadzie niewiele pomagasz autorowi, a wręcz go uwsteczniasz.

Ludzie, prośba, rozmawiajmy merytorycznie, a nie na zasadzie "wycofaj się, mówię to dla Twojego dobra" albo "interpunkcja leży, nie powiem gdzie zrobiłeś błąd ani jak go poprawić, ale interpunkcja leży, jesteś beznadziejny."

@Johny, piszę Ci to jako praktykujący autor, który publikuje teksty i poddaje je ocenie, mimo wszystko, to co czytasz na Polterze, to cenna lekcja. Wiele osób powie Ci, że trzeba przyjmować z pokorą krytykę. Owszem, warto, ale jeszcze bardziej warto oddzielać krytykę konstruktywną od tej bezwartościowej. Jeśli ktoś Ci mówi, że piszesz słabo i nie popiera tego żadnymi argumentami, to właściwie nie mówi Ci nic. Sam musisz wiedzieć (przynajmniej z grubsza), co chcesz przekazać w danym tekście, wtedy łatwiej stwierdzić, czy ludzie mają wobec Ciebie, jako autora, właściwe zarzuty, czy też bredzą. Co do interpunkcji, widzisz, dobrze, przeczytać sobie zasady w słowniku, żeby być pewnym swego przynajmniej co do podstawowych zasad. Wtedy bez trudu obalisz bzdurne twierdzenia samozwańczych "redaktorów", a docenisz konstruktywne uwagi ludzi, którzy naprawdę wiedzą, o czym mówią (ja się spotkałem z kobietą, która z całą pewnością siebie wpierała mi, że pisze się "pokrótcy" a nie "pokrótce" - sprawdziłem w słowniku, nie miała racji.)
I żeby nie było - Twoje teksty podobają mi się średnio, choć mają pewien potencjał. Ale jeden - ten o samotności - wybił się ponad inne. Być może dla tego jednego tekstu wato, żebyś pracował/próbował dalej. A być może nie. To już jest pytanie, na które musisz odpowiedzieć sobie sam. Z mojego doświadczenia wynika, że warsztat, jak i wiele innych umiejętności, można podszlifować. W byciu pisarzem bardziej chodzi o to, co chcesz powiedzieć. I o determinację oraz konsekwencję. Mając te dwie cechy, nie zrazisz się durną krytyką, poprawisz warsztat i powiesz światu coś naprawdę ważnego. Takie jest moje zdanie.

02-05-2018 02:19
Henryk Tur
   
Ocena:
+1

"Bo to że zdanie Cię rozśmieszyło, jeszcze nie oznacza, że jest napisane błędnie - może komu innemu by się spodobało." - nigdzie nie napisałem, że jest napisane błędnie. Rozśmieszyć = podobać.
Co do interpunkcji, można by duuużo zacytować. Trzy z brzegu przykłady:
Jest / powinno być:
- Czy już coś wiadomo panie doktorze? / - Czy już coś wiadomo, panie doktorze?

- Niestety nasze przypuszczenia potwierdziły się. / - Niestety, nasze przypuszczenia potwierdziły się.

- Doktorze na pewno coś da się zrobić! / - Doktorze, na pewno coś da się zrobić! lub Doktorze! Na pewno coś da się zrobić!

Enaf?

02-05-2018 10:06
Johny
   
Ocena:
0

@Trogradczyk

 Mnie osobiście drażniły niektóre skróty - jako czytelnik byłem przekonany, że córka jest w szpitalu a tu nagle tata idzie do niej do drugiego pokoju.

Dzięki, muszę zwracać na to uwagę. Czasem nie pamiętam, że czytelnik nie wie wszystkiego co ja wiem. Henryk zauważył we wcześniejszych opowiadaniach, że robię za mało wyraźne przejścia między scenami. Na przykład scena się kończy i od razu bez ostrzeżenia jest dialog z innego miejsca. Dla mnie to przejście jest oczywiste, dla czytelnika nie. W tym opowiadaniu starałem się tego uniknąć ale jak widać nie wszystkie dziury wiedzy udało się załatać.

Wiele osób powie Ci, że trzeba przyjmować z pokorą krytykę. Owszem, warto, ale jeszcze bardziej warto oddzielać krytykę konstruktywną od tej bezwartościowej. Jeśli ktoś Ci mówi, że piszesz słabo i nie popiera tego żadnymi argumentami, to właściwie nie mówi Ci nic.

Może się przez to kiedyś wypalę. Ale traktuje każdą krytykę jako informację zwrotną i lekcję. Te niekonstruktywną też. Jeśli ktoś mi piszę "Odpuść sobie" to przyjmę do wiadomości, że temu czytelnikowi opowiadanie się wybitnie nie podobało. Dzięki temu wiem, że nie mogę powiedzieć, że jestem uwielbiany przez wszystkich. Do mnie należy decyzja, czy coś z tym zrobię.

Co do interpunkcji, widzisz, dobrze, przeczytać sobie zasady w słowniku,

Nie wiem czy już o tym wspominałem, ale regularnie czytam stronę o najważniejszych zasadach z przecinkami. Wierzę że w końcu opanuję tę sztukę :).

@Henryk Tur

Ja odebrałem twój komentarz, że to zdanie było zabawne i zaliczasz je na plus.

Dzięki za przykłady. No tak, zwracanie się do innych osób i wtrącenia. Nic tylko chwycić się za głowę. 

02-05-2018 11:51
Henryk Tur
   
Ocena:
0

"No tak, zwracanie się do innych osób i wtrącenia. Nic tylko chwycić się za głowę. " - w tej formie to nie tylko chwycić za głowę, ale po prostu odechciewa czytać.

02-05-2018 12:33

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.