» Blog » [opowiadanie] Mama
13-01-2018 17:20

[opowiadanie] Mama

W działach: Opowiadania | Odsłony: 137

Michael obudził się w środku nocy. Ktoś chodził po mieszkaniu. Michael jak na siedmiolatka wiele przeżył, wiedział co się dzieje. Mama znowu nie może spać, a to znaczy, że jej choroba nawraca.

Obudził się rano i jak grzeczne dziecko poszedł zrobić śniadanie. Nie było szans na pomoc dorosłego. Przyniósł mamie jedzenie do pokoju. Jej twarz wyrażała niesamowite cierpienie. Zawsze był bardzo empatyczny. Wyczuwał jej nienaturalną wręcz rozpacz. Jej paniczne stany lękowe. Zawsze cierpiał razem z nią, choć wiedział, że to tylko ułamek tego co ona czuje.

- Nie martw się mamo. Wkrótce psychiatra znowu przepisze leki.

- Nic mi nie może pomóc.

- Wyzdrowiejesz nie martw się.

Uśmiechnęła się, choć w jej wykonaniu uśmiech był wyrazem smutku.

- Zostawiam śniadanie – powiedział – chociaż wiem, że pewnie i tak nie tkniesz.

Spakował się i poszedł do szkoły. Gdy skończyły się zajęcia biegł do domu. Każda choroba jest trochę inna. Michael wiedział jak zachowywała się mama. Rano nie była w stanie zrobić nic, ale po południu odzyskiwała trochę sił. Wtedy właśnie trzeba było jej pilnować.

Nie mylił się. Gdy tylko wszedł do mieszkania usłyszał szloch. Poszedł do jej pokoju i zamarł z przerażenia.

- Przepraszam synku, ale w tym życiu nie ma dla mnie nic dobrego – mówiła, trzymając stary rewolwer taty.

- Mamo… - szepnął.

- Naprawdę, to jedyne wyjście.

- Mamo nie.

- Ale… ale kto się będzie tobą opiekował synku? Nie martw się. – Wycelowała w niego rewolwer.

Przerażanie ściskało mu gardło niczym szubieniczny sznur. Był sparaliżowany, czuł się bezbronny i bezradny.

- Nie będziemy cierpieć.

Strzał!

Nie trafiła. Opamiętał się i rzucił do ucieczki, zatrzasnął za sobą drzwi.

Strzał!

Obudził się z krzykiem. W życiu dorosłym śmierć matki nie dawała mu spać po nocach. Wsłuchiwał się w ciszę. Słyszał przejeżdżające z rzadka w oddali samochody. Gdzieś zawyła syrena policyjna. A to co? Nie, wydawało mu się. Nikogo przecież nie było w mieszaniu. A jednak to chyba były kroki. Wstał z łóżka. Zapalił światło. Cisza. Wyszedł do salonu. Pusto. Czy ten talerz na pewno leżał na stoliku? Wziął go ze sobą i poszedł do kuchni. Włożył talerz do zmywarki.

Znowu. Kroki. Z łazienki. Wziął ze sobą nóż kuchenny i powoli ruszył w stronę dźwięku.

Gwałtownie z hukiem otworzył drzwi i zapalił światło.

Nikogo.

Nagle zamarł. Na podłodze leżała…

Kula od rewolweru.

Guzik. To tylko srebrny guzik. To tylko jego skołatane nerwy. To tylko mu się wydaje. Musi się uspokoić. Łyknąć sobie jednego. Wrócił do salonu. Otworzył szafkę z alkoholem: puste butelki.

- Cholera!

I tak już dzisiaj nie zaśnie. Ubrał się i ruszył w noc znaleźć dla siebie jakieś leki.

Ulice o tej porze były prawie puste. Tylko gdzieniegdzie snuły się cienie, które pewnie były ludźmi. Światła w mieście były jak fałszywy komplement. Niby oświetlały ulice, ale Michael byś świadomy, że latarnie ledwo maskują zewsząd napierającą ciemność. Wkrótce przestał o tym myśleć. Głowę zaprzątały mu demony przeszłości i przemożna chęć utopienia ich wszystkich w alkoholu.

- Uważaj jak leziesz!

Potrącił jakiegoś faceta. Nie zwrócił na niego uwagi. Szedł prostą drogą do speluny, którą odwiedzał aż nazbyt często. Nagle zatrzymał się. Miał przeczucie. Jak człowiek zbliżający się nocą do ściany lasu może się obawiać, że coś zza drzew go obserwuje, tak Michael miał dziwne uczucie, że ktoś w tej betonowej dżungli go śledzi. Ruszył do przodu, udając że wszystko jest w porządku, ale z całej siły wytężając słuch. Cisza. Szedł dalej. Kroki. Przyśpieszył. Kroki również. Nie było wątpliwości, ktoś za nim podążał. Michael skręcił w zaułek i jeszcze bardziej przyśpieszył, prawie biegł. I nagle stanął jak wryty. Przed sobą zobaczył ją. Przerażanie ściskało mu gardło niczym szubieniczny sznur. Był sparaliżowany, czuł się bezbronny i bezradny.

Strzał!

Krzyk!

Michael odwrócił się za siebie. Uzbrojony w nóż niedoszły napastnik leżał w kałuży krwi. Ocalony spojrzał na zjawę.

- Wybacz mi synku.

Chciał coś powiedzieć, lecz rozpłynęła się w powietrzu i już nigdy jej nie zobaczył nawet w snach.

Komentarze


samwiesz
   
Ocena:
0
Spoko, tak jak "Elektroniczna furia" w ogóle mnie ruszyła - ot takie "zbuntowali się przeciwko złu, które jest złe, bo jest złe i je rozwalili, koniec, nic ponadto", o tyle tutaj jest jakiś ciekawy pomysł i pointa.
13-01-2018 18:38
Henryk Tur
   
Ocena:
0

Michael obudził się w środku nocy. Ktoś chodził po mieszkaniu. Michael jak na siedmiolatka wiele przeżył, wiedział co się dzieje. Mama znowu nie może spać, a to znaczy, że jej choroba nawraca.

Obudził się rano i jak grzeczne dziecko poszedł zrobić śniadanie.  - a może by poprzedni akapit zakończyć, że znowu zasnął?
"Przerażanie ściskało mu gardło niczym szubieniczny sznur." - opis ok, ale nie u siedmiolatka.
"Gwałtownie z hukiem otworzył drzwi i zapalił światło."  - "gwałtownie z hukiem" - litości....
"Światła w mieście były jak fałszywy komplement. Niby oświetlały ulice, ale Michael byś świadomy, że latarnie ledwo maskują zewsząd napierającą ciemność. Wkrótce przestał o tym myśleć" - tu nieźle. I o dziwo - interpunkcja perfekt !
Ogólne klimat ma. Podszlifuj językowo i całkiem zgrabnie wyjdzie.

13-01-2018 19:27
samwiesz
   
Ocena:
+1
""Przerażanie ściskało mu gardło niczym szubieniczny sznur." - opis ok, ale nie u siedmiolatka."

To zależy, czy patrzymy z punktu widzenia Michaela, czy wszechwiedzącego narratora - w sensie, czy "przerażenie ściskało mu gardło w sposób, który kojarzył mu się z szubienicznym sznurem", czy "przerażenie ściskało mu gardło tak, jakby ściskał je szubieniczny sznur (i nie ma znaczenia, czy Michael był tego świadom)". W sumie, akurat tego bym się nie czepiał.
13-01-2018 19:56
Henryk Tur
   
Ocena:
0

Pisane są wrażenie chłopca.

13-01-2018 21:06
Johny
   
Ocena:
0

Adeptus i Henryk - dzięki za opinie, dalsze wskazówki i ogólnie poświęcony czas.

13-01-2018 21:37
Torgradczyk
   
Ocena:
0

Przychylam się do zdania, że udało się stworzyć ciekawy klimacik, co przy tak krótkim tekście się chwali. Atmosfera uratowała to opowiadanie, bo jest trochę o niczym :-) Lepsze od "Elektronicznej furii", słabsze od "Pamiętnego dnia", który pozostaje moim faworytem wśród Twoich opowiadań :)

15-01-2018 08:06
Johny
   
Ocena:
0

Dzięki Trogradczyku za pozostawienie komentarza.

17-01-2018 19:46

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.