» Blog » [opowiadanie] Elektroniczna furia.
07-01-2018 22:51

[opowiadanie] Elektroniczna furia.

W działach: opowiadania | Odsłony: 76

Profesor John Kovalsky szedł po zmroku w zrujnowanej dzielnicy. Pogwizdywał radośnie i podziwiał zabytkowe kamienice. Ulicę oświetlała mrugającym światłem psująca się latarnia. Kovalsky nie czuł strachu. Od kiedy w demokratycznych wyborach prezydentem ziemi została boska sztuczna inteligencja zwana TO, nie było już przestępstw.

- Psst – usłyszał głos od strony ruin – tutaj, tylko błagam szybko!

John rozejrzał się. W końcu ciekawość zwyciężyła. Podążył w stronę zawalonego budynku. Niektórzy ludzie dowiadując się że będzie nimi rządzić program komputerowy zbuntowali się. Ta  dzielnica była jedną z pozostałości po stłumionych przez sługi maszyny zamieszek.

- Profesorze grozi panu niebezpieczeństwo! Masz zostać zlikwidowany!

- Zaraz, zaraz kim jesteś? Od kiedy TO jest u władzy nie popełnia się już morderstw!

- Właśnie TO chce cię zabić. Wyrzuć telefon komórkowy i choć ze mną.

- Mój telefon? Mnie zabić? Przecież ja nic nie zrobiłem?

- Wyrzuć telefon powiedziałem!

Wykonał polecenie.

- Dobrze, będzie mu trudniej nas namierzyć. A teraz za mną do pobliskiego kanału.

- Dlaczego TO chce mnie zabić? Nie popełniłem żadnego przestępstwa! – powiedział John gdy już byli w kanale.

- Ale popełnisz i Sztuczna Inteligencja już o tym wie. Gdy dotrzemy na miejsce wszystko ci wyjaśnię.

W końcu doszli do czegoś co wyglądało jak podziemne obozowisko. Krzątało się tu mnóstwo ludzi.

- Kim wy jesteście? – Zapytał John – SmartEMPgun to broń nielegalna! Krzyknął wskazując na działka służące do zabijania robotów, zamontowane na barkach niektórych żołnierzy. Jednak nim usłyszał odpowiedź znieruchomiał i nie mógł uwierzyć w to co zobaczył.

- To nie możliwe! Skąd je macie? Gdzie zdobyliście aż tyle.

- Polujemy na nie. Łapiemy a potem naprawiamy. Wykorzystamy drony sztucznej inteligencji przeciw niej samej.

- Jak to przeciw niej samej? Oszaleliście? Nikt nie ma szans z czymś takim! Nikt się nie może jej przeciwstawić!

- Właśnie dlatego musimy to zrobić. Ty musisz to zrobić.

- Mnie w to nie mieszajcie! Ja nie mam nic przeciwko niej!

- A powinieneś. Po pierwsze wolność już nie istnieje a TO może zetrzeć ludzkość w proch jeśli tylko zechce. Jest nieprzewidywalne.

- Na razie tego nie robi.

- A po drugie wyrzuciłeś swój telefon komórkowy – nadajnik dzięki któremu TO namierza obywateli. Zszedłeś do kanałów, widziałeś bazę buntowników a teraz rozmawiasz ze mną – pułkownikiem Royem ich przywódcą. Znasz moje imię i wiesz jak wyglądam. I właśnie dlatego TO chce cię dopaść i zlikwidować.

- Nie zrobi tego. Jestem niewinny.

- Zrobi. Dobrze wiesz jaka jest kara za zadawanie się z buntownikami. A kara boskiej sztucznej inteligencji jest nieunikniona. Nie masz dokąd uciec. Jeśli chcesz żyć musisz nam pomóc.

***

- Więc Profesorze nie ma nadziei? Nie mógłby pan po prostu napisać jakiegoś wirusa który by przepalił temu czemuś przewody?

- Niestety. Żaden ludzki informatyk nie może się z tą istotą równać.

- Może moglibyśmy zniszczyć wszystkie jej serwery?

- Nie. TO będzie przygotowane na tę okoliczność. Nawet mając do dyspozycji armię nie zdołalibyśmy się tam dostać.

Roy przyjrzał się badawczo Kovalskyemu.

- O czymś nam nie mówisz.

- Faktycznie. Jest szansa. Jedna na milion. Musielibyśmy się dostać do tego budynku.

Profesor wskazał miejsce na mapie.

- Za czasów gdy istniały jeszcze państwa była to ambasada rosyjska. – kontynuował.

- A potem co? – dopytywał jeden ze sztabowców – oni mają komputerowego wirusa?

John wyjaśnił im swój plan.

- Teraz to ty jesteś kompletnie szalony!

- To wy zaczęliście. Poza tym to daje minimalną szansę, że TO nie przewidzi tego ruchu.

***

Jechali ciężarówką z przyciemnianymi szybami. Starali się jechać w miarę szybko ale nie na tyle by zwracać na siebie uwagę. W każdej chwili jakiś Dron może zechcieć przeskanować samochód. Jak tylko zauważą, że kierowcy nie mają telefonów wezwą ich do kontroli. A wtedy zacznie się jatka.

Każda minuta wydawała się godziną. Nagle kierowca i John wstrzymali oddech. Nad skrzyżowaniem latał mały dron wielkości wróbla. Obserwował okolicę.

- Jesteśmy za daleko od ambasady. Jeśli nas zeskanuje skrzyknie kumpli a wtedy…

- Zatrzymaj się! – krzyknął Roy, który usłyszał rozmowę.

Gdy kierowca wykonał polecenie z ciężarówki wyskoczył jeden z buntowników ubrany po cywilnemu. Pobiegł w boczną uliczkę. A potem włączył swój telefon komórkowy. Dron wykrył sygnał należący do podejrzanego indywiduum, ruszył w pościg i opuścił skrzyżowanie.

- Jedź, jedź, jedź! -  Rozkazał Roy.

Profesor obejrzał się jeszcze w stronę gdzie pobiegł buntownik. Ale nic nie powiedział.

***

Ciężarówka stała przed ambasadą. Wszyscy w jej wnętrzu przygotowywali się do szturmu.

- Uwaga na trzy ruszamy – powiedział Roy – raz… dwa… TRZY!

Drzwi ciężarówki i naczepy otwarły się z hukiem. Wyskoczyli ludzie uzbrojeni w karabiny i broń SmartEMPgun. Te drugie od razu poszły w ruch, impulsy elektromagnetyczne dosięgnęły namierzonych kamer i kilku małych dronów.

Ludzie zaczęli biec w kierunku ambasady. Kilkoro pozostało na placu chowając się za samochodami.

Roy otworzył drzwi budynku strzelając impulsem elektromagnetycznym w zamek elektroniczny. Następny padł dron ochroniarz. Gdy wtargnęli do holu wśród cywilów wybuchła panika.

- Nie ruszać się wszyscy ręce do góry! – krzyknął Roy. Profesor odebrał jednemu z pracowników kartę otwierającą drzwi.

- Teraz musimy się dostać na drugie piętro.

Tymczasem na zewnątrz wybuchło piekło. Nadleciał rój dronów przeciwnika z jednym celem – wybić wszystkich. Buntownicy odpowiedzieli ogniem ze smartEMPgunów i…. wypuścili chmurę własnych dronów z ciężarówki. Wszystkie maszyny na które przez tak długi czas polowali i zbierali teraz miały im pomóc w ostatecznym starciu. Starciu które wszystko rozstrzygnie. Starciu które powoli przegrywali.

Roy, Profesor Kovalsky i reszta oddziału buntowników przedzierali się przez korytarze ambasady. Dotarli do pomieszczenia komputerowego.

- Szybko zasłonić tarczami okna! Zabarykadować drzwi! – rozkazał Roy.

Tymczasem Kovalsky podbiegł do komputera i zaczął czynić swoją magię. Oby tylko program przez niego przygotowany zadziałał.

Na zewnątrz dronów była niezliczona ilość a na miejsce zniszczonych wciąż przybywały nowe. Buntownicy słabli, tracili ludzi, tracili resztki sprzętu, resztki sił i resztki nadziei. Drony zaczęły się wlewać niepowstrzymaną falą do budynku zabijając każdego nie zważając czy był cywilem czy buntownikiem.

- Profesorze pospiesz się! – powiedział Roy.

- Jeszcze jedna ostatnia rzecz.

- Profesorze nie mamy czasu!

Usłyszeli huk, to pancerne drzwi wejściowe zostały rozprute jakby były z tektury. Mięsożerna szarańcza dronów natychmiast wypełniła pomieszczenie.

- Już! – Profesor w ostatniej chwili przed śmiercią nacisnął enter. Na ziemi nie było informatyka który mógłby zagrozić boskiej sztucznej inteligencji bezpośrednio. Ale profesor był tak dobry że poradził sobie z przejęciem dawnego rosyjskiego satelity bojowego. Sekundę później pocisk uzbrojony w potężną głowicę termojądrową leciał w kierunku Stanów Zjednoczonych. Nie uderzył jednak w ziemię. Zgodnie z działaniem programu Kovalskyego eksplodował w kosmosie. Wytworzony w ten sposób ogromny impuls elektromagnetyczny zdemolował elektronikę na powierzchni kontynentu. Niszcząc wszystkie drony, elektrownie, telefony komórkowe, komputery, kamery i w końcu samą boską sztuczną inteligencję.

1
Notka polecana przez: Torgradczyk
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Torgradczyk
   
Ocena:
0

@Johny, dałem polecajkę, ale "Pamiętny dzień" duuuużo lepszy. Przede wszystkim tam była bardziej oryginalna tematyka. W "Furii" chwyciłeś się za tematykę SF i nie udźwignąłeś "ciężaru gatunkowego". Po pierwsze krótka forma tutaj nie pasuje - zabrakło opisu świata przedstawionego, wszystko jest jakby ledwie liźnięte. Po drugie motyw sztucznej inteligencji, która ma chronić ludzi, ale ich zniewala i trzeba z nią walczyć to motyw tak wyeksploatowany przez popkulturę, że trudno wymyślić tu cokolwiek nowego i tak też niestety stało się z "Elektroniczną furią".
To co mogę pochwalić to opis starcia - powinien być dłuższy i w ogóle, ale wydaje mi się, że możesz mieć potencjał do dynamicznych opisów walk.

Szczerze, to po "Pamiętnym dniu" zawiodłem się. I możesz to interpretować dwojako - albo "Furia" jest tak słaba, albo... "Pamiętny dzień" jest dobry ;-)
Wg mnie w "Pamiętnym..." miałeś coś ciekawszego do powiedzenia - a to bardzo ważne w pisaniu, przynajmniej moim zdaniem.

Mam nadzieję, że moje uwagi okażą się pomocne. 3maj się! 

11-01-2018 21:39
Henryk Tur
   
Ocena:
0

Profesor John Kovalsky szedł po zmroku w zrujnowanej dzielnicy. Pogwizdywał radośnie i podziwiał zabytkowe kamienice. - a to nie było już ciemno na podziwianie? Poza tym ruiny...
"Właśnie TO chce cię zabić. Wyrzuć telefon komórkowy i choć ze mną." - do kolegi mówisz "pokaż mi na chwilę swój telefon" czy "pokaż mi na chwilę swój telefon komórkowy"?

- Wyrzuć telefon powiedziałem! / Wykonał polecenie. - spotykasz nocą gościa, który twierdzi, że śledzi Cię FBI. Każe Ci wyrzucić natychmiast smartfona. Wyrzucasz?
"W końcu doszli do czegoś co wyglądało jak podziemne obozowisko" - a w podziemia to kiedy zeszli, bo nie zauważyłem?
Kim wy jesteście? – i kilka słów dalej - zamontowane na barkach niektórych żołnierzy

Chłopie, weź to usuń, bo wstyd 10/10. O interpunkcji litościwie nie wspomniałem.

12-01-2018 16:13
Torgradczyk
   
Ocena:
0

@Tur, usuń, usuń... no bez przesady, chłopak chce informacji zwrotnej. Jeśli po Twoich komentarzach następne opowiadanie będzie równie kiepskie, wtedy niech usuwa. A może będzie postęp i będzie widać na zasadzie kontrastu jak bardzo Johny poprawił swój styl? :)

12-01-2018 18:43
Henryk Tur
   
Ocena:
+1

No dobra, kilka informacji zwrotnych ode mnie dostał. Niech poprawi tekst i czytamy dalej.

12-01-2018 19:37
Henryk Tur
   
Ocena:
0

"Wytworzony w ten sposób ogromny impuls elektromagnetyczny zdemolował elektronikę na powierzchni kontynentu. Niszcząc wszystkie drony, elektrownie, telefony komórkowe, komputery, kamery i w końcu samą boską sztuczną inteligencję." - btw - taka "boska inteligencja" nie miałaby ekranowania wrażliwych obszarów?
"Ochrona przed kierowaną energią elektromagnetyczną musi być kompleksowa i skoordynowana, obejmując w procesie projektowania i wykonawstwa urządzeń takie operacje i działania techniczne jak: ekranowanie wydzielonych obszarów, pomieszczeń oraz sprzętu elektronicznego, absorpcja promieniowania, filtracja sygnałów elektrycznych, zastosowanie ograniczników (limiterów) impulsów napięciowych, specjalizowane rozwiązania układowe i programowe, dobór podzespołów o zwiększonej wytrzymałości elektrycznej.

Ściany budynków przewidzianych do zainstalowania komputerów i innych urządzeń techniki informatycznej powinny stanowić ekrany dla pól elektromagnetycznych, a jeśli w pomieszczeniach instalacyjnych występują okna, to powinny być one uzupełnione metalową siatką o odpowiednio subtelnych oczkach lub metalizowanymi szybami."

12-01-2018 19:42
Johny
   
Ocena:
0

@Trogradczyk @Henryk Bardzo dziękuję wam za informację zwrotną. Dzięki że poświęciliście czas na przeczytanie mojego dziełka i napisaliście kilka słów co o nim sądzicie.

12-01-2018 23:18
samwiesz
   
Ocena:
+1
"- Właśnie TO chce cię zabić. Wyrzuć telefon komórkowy i choć ze mną"
Chodź.

Mocno naciągane jest np. to, że profesor tak łatwo daje się namówić. Na początku wierzy w dobrą wolę TEGO, ale wystarczy, że jakiś gościu mu powie "TO jest złe, wyrzuć komórkę, chce Cię zabić, chodź ze mną!" i już mu wierzy i robi to, o co on go prosi. Z czystej ciekawości? Ja rozumiem, że profesorowie są czasem nieogarnięci życiowo i mogą mieć zaburzony instynkt samozachowawczy, rozumiem też, ze ludzie czasem zachowują się bez sensu, ale bez przesady. Jeśli już za nim polazł, to powinien choć przez chwilę bić się z myślami.
Czy gdyby teraz ktoś do Ciebie podszedł na ulicy i powiedział "Ej Ty, rząd chce cię zabić, uratuję cię, tylko chodź za mną nie wiadomo gdzie", wziąłbyś to za dobrą monetę? OK, gdyby ci jakoś zagroził, może byś posłuchał w imię zasady "nie narażać się psychopacie", ale w sytuacji, gdy taki natręt po wygłoszeniu swojej teorii spiskowej biegnie gdzieś, z oddali krzycząc, żeby iść za nim, jedynym sensownym rozwiązaniem jest jak najszybciej uciekać w przeciwnym kierunku.
Żeby to uwiarygodnić, mógłbyś np. napisać, że rebeliant z początku zmusza profesora do posłuchu ("dla jego własnego dobra" rzecz jasna) i pod groźbą użycia broni prowadzi go do kryjówki, a tam dopiero dowódca przekonuje go o prawdziwości teorii spiskowej.
13-01-2018 12:32
Johny
   
Ocena:
0

Dzięki Adeptus za odwiedziny i pozostawienie opinii o tekście.

13-01-2018 17:31

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.