» Blog » Polowanie na RPG
01-05-2015 20:35

Polowanie na RPG

Odsłony: 1020

Słowem wstępu: mam złe doświadczenia z RPG po angielsku. Znam w miarę dobrze ten język, mogę w nim czytać blogi, albo recenzje na RPG.net ale z grami jest już inna historia. O ile w prostym tekście nowe słówko można zrozumieć z kontekstu albo w ogóle pominąć, o tyle w RPG nieznane wyrażenie może spowodować niezrozumienie całej zasady. Weźmy na przykład umiejętności które oznaczane są jednym słowem. Jeśli ktoś nie zna Brawling, to lepiej, żeby je poznał by móc komfortow grać. Nie wspominając już o tym, że RPG to takie specyficzne zwierzęta, że czasami nie wiadomo czy dane słowo należy do języka angielskiego czy jest wymyślonym neologizmem stworzonym dla klimatu świata.

Dlatego lubię RPG po polsku i jak chcę zagrać w coś nowego z przyjemnością wspieram nasz rynek. I właśnie niedawno nastąpiła ta chwila.  Znowu napadł mnie zew nowości i postanowiłem sobie coś kupić.

Wszedłem na stronę Rebela i zacząłem przeglądać polskie podręczniki. Z przerażeniem zauważyłem jak mało z nich mnie interesuje. Po pewnym zastanowieniu padło na Nowy Świat Mroku. Pomyślałem, że kupię Podstawkę, Wampira, dla kumpla, który też chce coś nowego poprowadzić, Wilkołaka i będziemy się świetnie bawić, robić czasem Crossovery jak w starym Wodzie i w ogóle będzie fajnie.

Był tylko jeden problem. Podstawka nie była dostępna. Na następny dzień postanowiłem pójść do katowickiego Barda i tam kupić podręczniki. Tak, Bard zawsze jest dobrze zaopatrzony. Przychodzę na miejsce a tam półka z RPGami prawie pusta. Trochę dodatków do Neuroshimy i Warhammera i to w zasadzie wszystko. Pytam się o jakieś inne sklepy RPG w mieście. Sprzedawca nic nie wie.

Wychodzę i dzwonię do kumpla. Kumpel mówi mi o Flambergu i tłumaczy jak tam trafić. Gdy po wielu przejściach związanych z przedzieraniem się przez plac budowy trafiam na miejsce okazuje się, że tam sprzedają tylko karcianki. Jeśli chce zamówić RPG muszę się z nimi skontaktować mailowo i wtedy mi go sprowadzą. Pytam się czy jest jeszcze jakiś inny sklep. Tak jest - Bard. Ok wysyłam maila. Na drugi dzień dostaje wiadomość, że nigdzie w znanych im źródłach nie ma Podstawki, ale mogą załatwić Wampira i Wilkołaka. Spoko, tylko po co mi te gry bez zasad podstawowych.

Szukam na własną rękę – allegro, replikator, jakieś inne sklepy internetowe. Nigdzie nie ma. Poddaję się. Przeglądam różne strony o rpgach i zastanawiam się co kupić. Może Wolsung? Jest tani, ma go jeden z moich kumpli i gracze od dawna proszą mnie żebym go poprowadził. Przeglądam sobie recenzję i przypominam co mi nie pasowało w tej grze – świat, który jest jednym wielkim nawiązaniem. Nie, na pewno znajdę coś innego.

I wtedy wpadłem na pomysł Savage Worlds! Tak! Kupię podstawkę, najchętniej kupiłbym Interface Zero, ale ledwo namówiłem graczy na Cybera, nie lubią takich klimatów, to może, już wiem, oprócz podstawki kupię dla siebie Nemezis, a kumpel poprowadzi Bestie i Barbarzyńców. Powinno być super.

Był tylko jeden problem. Podstawka nie była dostępna. To znaczy w Rebelu była jedna. Ale jak się okazało by ją zdobyć trzeba się osobiście pofatygować do magazynu we Wrzeszczu, to okolice Gdańska więc z Katowic trochę daleko. Szukam po innych sklepach. Na stronie Fajnych RPG nie ma, jest tylko PDF, kiedyś próbowaliśmy korzystać z PDFa na komputerze i to była masakra. Na innych stronach niedostępna. Allegro nie ma. W Replikatorze ponoć mogą sprowadzić w ciągu siedmiu dni. Dziś wysłałem do nich maila z zapytaniem czy na pewno, skoro nawet na stronie wydawnictwa jest nieosiągalna.

Frustracja sięga zenitu. W końcu się poddaje. Przeszukuje tylko od czasu do czasu Allegro i co się okazało, dzisiaj ktoś zamieścił ogłoszenie o sprzedaży podstawki do nowego Świata Mroku i Wampira. Dałem od razu na Kup Teraz. Ze sprzedawcą jestem umówiony na odbiór osobisty w mieście więc powinno być wszystko ok. Historia niby się dobrze skończyła. Ale cały czas mam wrażenie, że coś jest nie tak. Gdy tworzyłem ten wpis zastanawiałem się czy go zatytułować „dlaczego RPG umierasz” albo coś w ten deseń. Zastanawiam się też co zrobić gdy znowu najdzie mnie chętka by coś kupić. Może powinienem czytać więcej książek po angielsku zamiast stron internetowych, by poszerzyć słownictwo. Może powinienem sobie kupić Kindla i na nim trzymać podręczniki. Może powinienem się przeprosić ze sprowadzaniem osobiście ze Stanów? Nie wiem. W każdym razie na pewno przekonałem się, że jeśli chcesz zdobyć fajnego rpga po polsku to wcale nie musi to być taka prosta sprawa.

Komentarze


Petros
   
Ocena:
+6

A słyszałeś o "drukarkach"? To takie urządzenie, które potrafi format elektroniczny zamienić na format fizyczny. Polecam. ;) Znikają wtedy wszelkie Twoje "problemy". Są punkty Xero, które drukują po 8gr strona (jeśli nie chce Ci się drukować w domu), więc nie jest to duży wydatek. Czas się ogarnąć, chłopaku, a nie marudzić, że polskie RPG średnio dostępne i olabogacoteraz. ;)

02-05-2015 00:39
Vukodlak
   
Ocena:
+1

WoDa nie ma, Savage nie ma. Skorzystaj z rady Petrosa, kupuj PDFy i używaj drukarek. Musisz mieć zarąbiszczy podręcznik w twardej oprawie przy sobie? Nie wystarczy druk stron z samą mechaniką? PDFy nie są po to, żeby podczas sesji korzystać z nich na komputerze. Są po to, żeby wydrukować najważniejsze informacje i od biedy przetrzepać je szybko na laptopie/tablecie.

Dwa - naucz się języka i przeproś z angielskim. Ja nigdy nie rozumiałem tego gadania o trudnościach z czytaniem podręczników do RPG. Jest wprost przeciwnie - je się czyta łatwiej, bo wiele z nich automatycznie przeskakuje na hermetyczny język hobby. Nie uczyłem się języka w inny sposób, niż w podstawówce i na studiach, a podręczniki do RPG czytam świetnie i prawie nigdy nie korzystam ze słownika.

Twoje problemy i cierpienie są tylko i wyłącznie Twoją winą i zasłużyłeś sobie na nie w pełni, bo MOGŁEŚ KUPIĆ WARHAMMERA!!!!!!!!1111oneone

02-05-2015 04:35
Johny
   
Ocena:
+1

Petros dzięki za radę. Nie wpadłem na to. Znaczy myślałem o domowym druku, ale mój sprzęt czasami szaleje przy drukowaniu większej partii materiału. Jednak punkt ksero mógłby być jakimś rozwiązaniem, zwłaszcza, że pewnie można sobie tam zamówić zbindowanie i wszystko będzie wyglądać prawie jak kupny podręcznik. Po prostu nie jestem przyzwyczajony do takiej formy korzystania z podręcznika. Dzięki.

Vukodlak, jak pisałem mój angielski wcale nie jest taki zły. Gdy zamówiłem przez Rebela Burning Wheel spokojnie dało się grać. Po prostu potrzeba mi więcej energii by przez takie podręczniki się przebić. No i potem gra czasem wygląda tak, że w opisie akcji używam angielskich słów :/.

Moje cierrrrrrpienie zaiste mogłoby być uleczone Warhammerem. Albo Neuroshimą. Te klasyki są dostępne tradycyjnymi drogami i można w nie grać do woli ;).

02-05-2015 09:07
sil
   
Ocena:
0
Jak to wpis na serio to polecam e-sklepik Ragana z Opola.
02-05-2015 10:24
Kamulec
   
Ocena:
+4

Który prowadzi niejaki Kordian Krawczyk, skądinąd znany jako sil.

02-05-2015 10:39
sil
   
Ocena:
+1

No, tak. <bezczelna autopromocja>mój</bezczelna autopromocja>. Zastanawiałem się czy to zaznaczyć: nie kryję się z tym specjalnie, ale i nie narzucam. 

02-05-2015 10:56
Tyldodymomen
   
Ocena:
0

strona paskudna, w ofercie w zasadzie to samo co można dostać na rebelu i okolicach, ale każdy musi od czegoś zacząć. Trzymam kciuki za rozwój firmy !

02-05-2015 11:30
WekT
   
Ocena:
+3

a ja polecam drukować w pracy. wychodzi najtaniej :P

02-05-2015 12:07
ivilboy
   
Ocena:
0

Kup sobie słownik języka angielskiego i zapisz się na jakiś kurs językowy. Angielski przyda ci się nie tylko do rpgów. Drukarka to też niezła inwestycja. I na koniec, następnym razem dwa razy się zastanów zanim popełnisz taki idiotyczny wpis.

02-05-2015 15:44
zikkurath
   
Ocena:
+3

Kup sobie słownik języka angielskiego i zapisz się na jakiś kurs językowy. Angielski przyda ci się nie tylko do rpgów. Drukarka to też niezła inwestycja. I na koniec, następnym razem dwa razy się zastanów zanim popełnisz taki idiotyczny wpis.

Czemu idiotyczny? Najzwyklejsze przemyślenia dotyczące dostępności na rynku polskich systemów RPG w postaci papierowej, z których akurat więcej się można dowiedzieć niż z Twojego ivilboy komentarza. Pewnie można sobie zawsze jakoś poradzić, tyle że autor (tak przynajmniej zrozumiałem) chciał wejść w posiadanie podręcznika a nie jego wydrukowanej kopii. I czemu nie miałby popełniać tego wpisu? Nikogo w nim nie obraża, nikogo nie trolluje... Blog to tego służy, żeby dzielić się swoimi przemyśleniami.

02-05-2015 16:18
KRed
   
Ocena:
+3

Padło już wiele cennych rad. Czas na radę ostateczną, która połączy zalety wszystkich innych rad: napisz własny system, potem przetłumacz go na angielski, a na koniec wydrukuj go na drukarce!

Nie będzie problemu z dostępnością i niedopasowaniem systemu do preferencji. Poćwiczysz sobie angielski i polski. Będziesz miał system w dowolnej wersji językowej. A druk na drukarce jest lepszy niż druk w drukarni, bo łatwiej jest na drukarce drukować za darmo w pracy.

Co istotne na drukarce możesz sobie od razu wydrukować kostki. Jest super, jest super.

02-05-2015 16:23
Torgradczyk
   
Ocena:
+1

Właśnie. Można drukować i można uczyć się angielskiego. Można nawet napisać swój własny system. Ale dlaczego nie można sobie kupić nowego systemu? Podstawki.

O ile sam nie kupuję zbyt wielu podręczników, o tyle spostrzeżenie wynikające z notki wydaje mi się ciekawe.

02-05-2015 17:04
heraldyk
   
Ocena:
+5

Ja troszeczkę o czymś innym, o czyś co zawsze pojawia się w kontekście tłumaczeń podręczników RPG.

Mam już swoje lata, do podstawówki chodziłem w czasach, gdzie nacisk był położony na opanowanie języka rosyjskiego, angielski dopadł mnie gdzieś na studiach i mimo szczerych chęci język ten nigdy nie przypadł mi do gustu. Czuję się wręcz przytłoczony kwestiami: „naucz się języka”, „przeproś się z angielskim”, „kup sobie słownik”, „po co to tłumaczyć, przecież jest po angielsku”. W naszym kraju bardzo źle się człowieka uczy języków obcych, na studiach uczono mnie z podręczników do high school, dzięki którym dowiedziałem się, że język ten może być infantylny a scenki dialogowe wycięto z jakiegoś młodzieżowego badziewia. Są ludzie, którzy mają predyspozycje do odkrywania niuansów językowych, idą na filologię, kończą jako tłumacze, a ja chciałbym korzystać z ich umiejętności, czytając dobrze przetłumaczoną książkę. Od razu nadmienię, że nie jestem przeciwnikiem nauki języków obcych, wręcz przeciwnie: powinno się ich uczyć, ale skoro nie każdemu dane jest opanować całki po powierzchni albo dwutakt w koszykówce, to dlaczego tylko z angielskim mamy się przepraszać? Dla większości mieszkańców naszego pięknego państwa kontakt z językiem polskim kończy się na maturze, gdzie jak wiadomo ostatnio wporawadzono kryterium czytania ze zrozumieniem - za czasów mojej matury rzecz nie do pomyślenia. Żyjemy w czasach bliżej niezrozumiałych skrótowców (mówisz dowcip i w odpowiedzi słyszysz LOL) oraz tego, iż by dostać pracę konserwatora powierzchni płaskich, musimy wykazać się biegłą znajomością języka Szekspira, tylko po to, by zrozumieć szefa firmy, który przyjechał z zagranicy (lub jego zastępcę, najczęściej podczas wręczania wypowiedzenia).

Nie szanujemy swojego języka, nie chcemy wydawać w nim książek, ba, często Polacy wydają swoje prace w języku angielskim, a co ciekawe ponoć nasi rodacy bardzo kiepsko mówią po angielsku (to nie moja opnia, tylko moich znajomych Anglików). Dodatkowo mieszkam w Polsce, gram też po polsku, więc chciałbym podręczniki do RPG w tym języku. Wydawca piątej edycji D&D na mnie nie zarobi, tak samo nie zarobił na mnie wydawca MtG (i nie zarobi, chyba że wyda karty po polsku), ale zapewne się tym nie przejmie. Łatwiej serwować opinie, że jesteśmy nieukami bo nie znamy angielskiego. Pewnie z podobnego powodu, Chińczycy mają większość świata za idiotów.

 

02-05-2015 18:07
Johny
   
Ocena:
+1

Sil dzięki za polecankę. Zamówiłem u ciebie podręcznik podstawowy do Savage Worlds. Co prawda Nemezis kosztuje w Rebelu 35 zł (czyli 45 z wysyłką) a u ciebie 55, ale jako że to ty dałeś mi znać gdzie jest podstawka, zdecydowałem, że kupię go też w twoim sklepie. Dzięki.

02-05-2015 18:13
Drachu
   
Ocena:
+2

Wiesz co? Ja uczyłem się języka dość pilnie, ale mój pierwszy anglojęzyczny erpeg i tak był w pewien sposób wymagający. Dużo rzeczy musiałem domyślać się z kontekstu.
Ale teraz podręczniki anglojęzyczne czyta mi się równie swobodnie co pody w języku ojczystym.

A zatem nie ma się co łamać - trzeba kiedyś zacząć, nieprawdaż?

02-05-2015 22:01
ThimGrim
   
Ocena:
+1

Johny, czeknij sobie Fate Core w englishu. Jest napisany bardzo prostym językiem. Dostępny za darmo w pdfie.

Poza tym, koledzy mają o tyle rację, że jak przeczyta się kilka podręczników, to później wszystko się powtarza (tzn. terminy związane z mechaniką) i nie trzeba tego rozkminiać na nowo. Raz dobrze rozkminione i później można jechać. A rozkminianie fluffu to sama przyjemność.

A, że nie można kupić podów wydanych w języku polskim, to rzeczywiście problem. No ale taki mamy rynek. Albo kupujesz jak jest świeżo wydane albo polujesz na aukcjach. 

02-05-2015 23:31
Petros
   
Ocena:
+2

Co do tematu angielskich RPGów.

Przede wszystkim, język, w którym napisana jest większość RPGów naszych braci zza Oceanu lub zza Morza, jest IMO prosty. Nie skończyłem filologii angielskiej i nie mam z tym językiem do czynienia na co dzień w formie mówionej, a nie widzę problemu w przeczytaniu (ze zrozumieniem) angielskiego podręcznika i zagraniu w ten system. Problemy pojawiają się co najwyżej przy nazwach własnych potworów, czy miejsc, ale i z tym można sobie poradzić. Wystarczy chcieć. 

Jeśli zaś chodzi o RPGi po polsku, to nie rozumiem podejścia typu "nie chcesz, Wydawco, wydać po polsku, to ja mam cię w pupie". Ci więksi wydawcy oraz cała masa pomniejszych wydają na cały świat, ponieważ...wait for it...angielski jest dzisiejszym lingua franca, jak wcześniej łacina, greka, czy francuski. To, czy dany system będzie, dajmy na to, po polsku, czy nie, to już kwestia polskiego wydawcy, który będzie miał chęci, możliwości i odwagę wydać tenże system w rodzimym języku. Niestety jednak, nasz rynek RPGowy jest śmiesznie mały, płaca jest polska, a ceny unijne. Trzeba mieć naprawdę jaja ze stali i pokaźnych rozmiarów świnkę skarbonkę, żeby skontaktować się z takim Paizo i powiedzieć: "dawać mnie licencja, bo ja kcem mieć po polskiemu". Realia niestety jednak są, jakie są i zamiast się fochać, że nie jest po polsku i narzekać, jak to u nas nic nie ma, lepiej wziąć się w garść i ogarnąć język...albo grać w te gry, które są po polsku i są dostępne...albo nie grać w RPGi i zamiast tego wziąć się za zbieranie kapsli.

 

Co do dostępności.

Jest słabo. Nie tylko z polskimi, ale często i z angielskimi RPGami. Już dwa razy Rebel mi sprowadzał i dwa razy okazało się, że mi nie sprowadzą - shit happens. W obecnych czasach trzeba sobie często radzić PDFami i to już się przyjmuje wszędzie. Kiedyś RPGi były tylko w formie papierowej, a teraz coraz częściej wychodzą wyłącznie w formie elektronicznej i ewentualnie, jako print on demand. Większość z nas lubi mieć ładnego, kolorowego RPGa w twardej okładeczce, na papierku kredowym, pachnącym drukarnią, ale nie zawsze jest to możliwe. Ja staram się tak kupować, ale ostatnie moje zakupy, to tylko PDFy i wizyty w punkcie ksero. Taki podręcznik nie jest już tak ładny, przyjemny w dotyku i nawet zapach jest nie ten, ale przynajmniej jest funkcjonalny i spełnia swoje zadanie.

03-05-2015 07:13
Johny
   
Ocena:
0

Drachu, Thim Grim za waszą radą w ramach treningu językowego zabieram się za Fate Core. Nawet świetnie się składa, dotychczas miałem do czynienia z demami po polsku albo FAE, które udostępniła ekipa Zuchara. Od dawna prowadzę kampanię w świecie Pieśni Lodu i Ognia na czymś w rodzaju self made fate.

Tyle, że mam w nim niezbalansowane umiejętności - jest ich za mało, gracze wszystkie najważniejsze obstawili i każda rzecz im wychodzi. Poza tym dałem za dużo punktów losu, przez co cała ekonomia aspektów nie jest tak pasjonująca. No i nie mam żadnych magicznych mocy ani specjalnych trików. W każdym razie jestem ciekaw jak to jest zrobione w ostatniej wersji systemu, więc mam motywacje by się przez niego przebić.

Jak pisałem miałem już do czynienia z RPG po angielsku. Na przykład z Burning Wheel czy Eclipse Phase (to drugie też było za darmo). Zawsze miałem wrażenie, że mimo iż większość rozumiem, to coś mi umyka. No ale skoro Drachu piszesz, że to kwestia przyzwyczajenia, to trzeba poćwiczyć.

03-05-2015 09:17
Petros
    @Johny
Ocena:
+1

Świetnym ćwiczeniem, a może bardziej wyzwaniem, byłoby poczytać sobie Planescape. Planescape jest lekko napisane, ale z użyciem terminów z sigiliańskiej kminy, która oparta jest w dużej mierze na języku ulicy bodaj XIX-wiecznego Londynu. 

03-05-2015 09:24
Johny
   
Ocena:
0

Historia ma dalszy ciąg. Dziś się spotkałem ze sprzedawcą Nowego Świata Mroku i okazało się, że on też szuka polskiej podstawki do Savage Worlds. Aż się go spytałem, czy handluje trudno dostępnymi podręcznikami ;). Twierdził, że szukał dla siebie do gry, wie że można drukować ale woli mieć ładną kolorową książkę. Heh widać nie tylko ja poluje ;).

Sil poleciłem mu twój sklep. Jeśli naprawdę masz tam podstawkę do Savagów, to pewnie będziesz miał kolejnego klienta.

03-05-2015 13:39

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.