» Blog » [Opowiadanie] Roboty w robocie
05-02-2017 15:36

[Opowiadanie] Roboty w robocie

W działach: Opowiadania | Odsłony: 125

Te cholerne komputery! Pokonały nas w szachy, pokonały nas w go, a teraz to! Myślał Sylwester. Miał dopiero 40 lat, przez całe dotychczasowe życie był tłumaczem języka angielskiego. Już nie jest. Obecne translatory oparte na sieciach neuronowych, czy innych cholerstwach były tak dobre, że już nikt nie potrzebował tłumaczy. Wszystko robiły komputery. Co gorsza przez te okropne blaszaki, nie można było znaleźć prawie żadnej pracy! Kierowca Ubera? Kto potrzebuje taksówki, gdy automatyczne samochody jeżdżą lepiej od ludzi. Sprzedawca w call center? Test Turinga w którym maszyna miała udawać człowieka i nabrać żywą osobę zdany był już dawno. Wystarczyły kosmetyczne poprawki i nauka tych cyfrowych matołów handlu. Może pisać artykuły do gazety? W końcu był po filologii. Już w 2017 bot pisał newsy do polskiej gazety. Pisanie artykułów było tylko kwestią czasu. Powiedzmy to wprost pracy nie było. Większość przejęły komputery i roboty lepsze od ludzi. Nikt nie uniknął bezrobocia. Ani robotnik, ani inteligent.

Na szczęście Sylwester nie umierał z głodu. Wprowadzono dochód podstawowy. Każdemu obywatelowi wypłacano mniej więcej tyle pieniędzy by mógł przeżyć. Opodatkowano roboty i im odbierano pieniądze, by sfinansować całą tą imprezę.

Sylwester jednak nie znosił tej sytuacji dobrze. Pamiętał czasy gdy zarabiał na siebie. Jeszcze niecałe dziesięć lat temu. Gdy mógł sobie pozwolić na podróże po świecie. Kupowanie książek i wychodzenie do kina. Kupno nowego samochodu i innych rzeczy na które miał ochotę. Teraz wegetował. Cały czas musiał liczyć budżet, oszczędzać i uważać na co wydaje. Każdy wypadek typu zepsuta kanalizacja w domu pustoszył jego konto bankowe na czarną godzinę. Nie takiego życia pragnął. Był ambitny chciał więcej. Niestety gdziekolwiek próbował swoich sił, musiał konkurować z bezdusznymi maszynami nad którymi pracowała wąska grupa najlepszych specjalistów. Tego sufitu nie dało się przebić.

Oprócz braku pieniędzy było jeszcze coś. Nuda i brak poczucia sensu. Sylwester przykładał dużą wagę do swojej tożsamości. Do tego, że jest tłumaczem i że jest potrzebny ludziom. Maszyny to mu zabrały. Teraz był nikim. Nie wiedział co ze sobą zrobić. Wcześniej nigdy nie miał tyle wolnego czasu. Całymi dniami siedział w domu i oglądał telewizję pogrążając się w czarnych myślach.

Aż do pewnego dnia...

Było to gdy był na zakupach w zautomatyzowanym sklepie. Trochę nowocześniejszym niż ten jaki otworzył dla swoich pracowników Amazon w 2016 roku. Sylwester chodził między regałami niczym zombie. Wybierał najpotrzebniejsze produkty. Specjalne czujniki i kamery rejestrowały co kupuje i dodawały to do jego listy zakupów na aplikacji w smartfonie. Po wszystkim opłata miała zostać pobrana automatycznie. Bez stania w kolejce do kasy. No tak, zauważył Sylwester, nawet na kasie w supermarkecie nie można znaleźć pracy bo przecież ich nie ma.  Tymczasem notował sobie na osobnej kartce ceny produktów. Już karty kredytowe sprawiały, że człowiek, nie mając kontaktu z fizycznym pieniądzem wydawał więcej. Automatyczne płacenie potrafiło jeszcze bardziej skłonić człowieka do wydatków, jeśli ktoś się nie pilnował. Sylwester nie mógł sobie na to pozwolić, ze swym dochodem podstawowym.

Nagle usłyszał strzał w powietrze. Słychać było krzyki klientów w sklepie wybuchła panika.

- Nie ruszać się! Kobra, Pantera zbierzcie wszystkich w dziale mięsnym! – Rozkazywał wysoki mężczyzna dwóm pozostałym. Cała trójka miała na sobie kominiarki. I długą broń palną. Dwoje bandziorów zaganiało klientów sklepu do działu mięsnego.

- Kobra, zamontuj materiały wybuchowe.

- Tak jest Tygrys!

- Nie bójcie się ludzie. Walczymy by was uwolnić!

- To znaczy, że nas nie zabijecie? – Zapytał Sylwester.

- Zabijemy ale w słusznej sprawie.

- A nie lepiej wyciągnąć najpierw jakieś żądania? Wie pan, dwa miliony dolarów i helikopter? A potem nas puścić?

- Nie. Nam nie chodzi o pieniądze. My walczymy dla sprawy!

- Pieniądze też są fajną sprawą.

- Zamknij się już, albo zginiesz jako pierwszy.

Sylwester milczał jak grób.

Tymczasem Kobra sukcesywnie montował materiały wybuchowe w sklepie. Trzeci wspólnik pantera przygotowywał specjalną kamerę i nadajnik, którym miał się włamać na pasmo największej stacji telewizyjnej.

- A tak naprawdę to o co chodzi z tym uwolnieniem? Wiem, że miałem milczeć, ale naprawdę jestem ciekawy. – Zagadnął Sylwester.

- Wszyscy jesteśmy niewolnikami – odpowiedział Tygrys. – Niewolnikami maszyn.

- Myślałem, że to maszyny nam służą? – zapytał jeden z zakładników.

- Tak się wydaje tylko na pozór. Szukają za nas drogi, prowadzą nasze auta, tłumaczą nasze teksty, pomagają nam we wszelkiego rodzaju obliczeniach, robią za nas wszystko. I ludziom wydaje się, że dlatego nam służą. Sęk w tym, że one są jak nadopiekuńczy rodzic, który wyręcza we wszystkim swe dziecko. Kiedyś kierowcy rozwijali swą pamięć ucząc się dróg po których podróżowali. Dziś nikt tego nie robi, bo nie jest to potrzebne. Umiejętność nie ćwiczona zanika. Właściwie nie ma już pracy dostępnej dla przeciętnego człowieka. Rośnie nam pokolenie wychowane na pełnej automatyzacji i dochodzie podstawowym. Które wegetuje. Które nawet jakby chciało nie może o nic walczyć, bo nadopiekuńczy mechaniczny rodzic jest za silny. Pokolenie, które NIC nie umie, bo po co, skoro wszystko robią maszyny. Umiejętność nie ćwiczona zanika. Jesteśmy od nich uzależnieni. To one mają władzę.

- Całkowicie się zgadzam – powiedział Sylwester – Ale co chcecie zrobić? Przecież tego nie da się cofnąć. To tak jakby rzemieślnicy chcieli zatrzymać powstanie fabryk. Albo producenci dorożek wynalezienie samochodu. Sam powiedziałeś – rodzic jest za silny.

- Zgadza się. Dlatego nam ludziom pozostaje tylko jedno. Przemoc i zniszczenie, by pokazać swą frustracje. Tylko śmierć, może nas uwolnić od tego nudnego, sterylnego świata. Wysadzimy ten sklep w powietrze. Nikt nie przeżyje. Ale najpierw nadamy przez telewizję nasze orędzie, by wszyscy zrozumieli po co to robimy. By się obudzili.

W tym momencie światła gwałtownie zgasły. Dało się słyszeć trzy stłumione wystrzały i dźwięk padania trzech ciał na ziemię. Trwało to może sekundę. Światła zapaliły się tak szybko jak zgasły. Nad sufitem widać było unoszące się lekko trzy malutkie drony ochroniarskie. Dostały się tu przez okno w dachu i zastrzeliły terrorystów – pomyślał Sylwester. Nikomu z zakładników nic się nie stało. Drony zaczęły zabierać się za demontowanie materiałów wybuchowych.

Od tego dnia Sylwester znalazł swój cel w życiu. Ci trzej ludzie, byli tak zdesperowani, że posunęli się aż do przemocy by wyrazić to co ich boli i opowiedzieć o tym światu. On tak nie musiał. Był po filologii. Postanowił zająć się publicystyką i pisać artykuły. Nie dla pieniędzy, tylko dlatego by wpłynąć na otaczającą rzeczywistość. A nawet jeśli to nie wyjdzie, przynajmniej wyrazić swoje zdanie.

 

2
Notka polecana przez: dzemeuksis, Sapiens
Poleć innym tę notkę

Komentarze


AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+1

Strasznie to naiwne. Bohater napisze artykuł i co dalej? Zamieści go na blogasku, który przeczyta k6 osób? Jak na cel w życiu to zdeczko słabo.

Swoją drogą - kiedyś (chyba w Fantastyce, jeszcze nie "Nowej"), było zamieszczone opowiadanie o bardzo podobnej wymowie. Tam dziennikarz z ukrycia filmował agitatora tłumaczącego robotnikom, że produkowane przez nich towary idą z miejsca na przemiał, bo roboty robią lepsze, a do tego szybciej i taniej, i cała ta "produkcja" jest tylko po to, żeby szarzy ludzie mieli zajęcie i poczucie potrzebności.

A na koniec materiał nagrany przez dziennikarza, wysłany do redakcji, z automatu szedł na przemiał.

05-02-2017 18:48
Johny
   
Ocena:
0

Cześć Adamie

Dzięki że poświęciłeś odrobinę swojego czasu na lekturę mojego tekstu. Jestem Ci wdzięczny za opinię, zwłaszcza za opis koncepcji opowiadania z Fantastyki. Bardzo fajne :).

Czy ten cel jest naiwny? Nie wiem. Czy możliwy? Zdaje się nawet na Polterze był użytkownik, Sakwan, który ogłosił że rzuca pracę by pisać bloga. Więc jak dziś się coś takiego zdarza...

05-02-2017 21:52
Eliash
   
Ocena:
0

Zgadzam się z Adamem, że puenta opowiadania nie jest zbyt silna.

Ale w czasach silnej automatyzacji wydaje mi się, że są dwie dziedziny w których ludzie wciąż mogliby się realizować - nadzór/projektowanie maszyn oraz wszystkie kreatywne dziedziny, jak muzyka, pisanie, film, gry itd. Podejrzewam też, że bardzo dużej grupie ludzi nie przeszkadzałoby życie za minimalną pensję gdy nic nie trzeba robić. ;)

06-02-2017 10:21
dzemeuksis
   
Ocena:
0
A może "Postanowił zająć się moralizatorską beletrystyką i publikować ją na Polteru"? ;)

Polecajka za odwagę.
06-02-2017 19:11
Johny
   
Ocena:
+1

Eliash

Dzięki za feedback.

Co do tych dwóch dziedzin, to już teraz programy komputerowe potrafią skomponować muzykę i ludzie nie potrafią odgadnąć czy to robot ją stworzył czy ktoś z nas. Pisanie - już dziś są boty, które piszą proste newsy dla gazet, wystarczy, że jakieś wydawnictwo zapragnie mieć bardziej wydajnego pisarza i zainwestować w odpowiedni program do pisania książek.

Także pewnie będziemy się mogli realizować. Ale raczej na zasadzie hobby. Ewentualnie jakieś wybitne jednostki, które poświęciły życie na doskonalenie swoich umiejętności.

Dzemeuksis: proszę nie mylić bohatera z autorem ;).

A poważnie, dzięki za twój komentarz. Niedawno czytałem stary wywiad z Sapkowskim i on twierdził, że ludzi w literaturze nie interesuje moralizatorstwo. Wolą przeczytać dobrą historię z fajnymi bohaterami.

Może czasem za bardzo zapędzam się w te rejony na M. Mam kolejne opowiadanie, w którym nie ma morałów :). Chyba :). W każdym razie twój głos podpowiada mi - stary skup się też na historii, nie bądź księdzem ;). Może jak będę lepszy w konstrukcji fabuły to nawet jak mi się wypśnie jakieś pouczenie, ujdzie mi to płazem :).

06-02-2017 20:35

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.